Śmiertelny atak niedźwiedzia w Bieszczadach. Eksperci wskazują, jak zwiększyć bezpieczeństwo
W czwartek na Podkarpaciu doszło do tragicznego w skutkach ataku niedźwiedzia. W w gminie Bukowsko zginęła 58-letnia kobieta. Eksperci podkreślają, że podobne zdarzenia należą do rzadkości i nie zawsze można im zapobiec, szczególnie gdy dochodzi do nagłego spotkania człowieka z samicą broniącą młodych. Wskazują jednak, że potrzebne są rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo mieszkańców regionu oraz sprawne procedury reagowania na sytuacje konfliktowe.
Jak podało Radio Rzeszów, do zdarzenia doszło w trudno dostępnym, zalesionym terenie. Na miejsce skierowano ratowników GOPR, którzy dotarli quadem. Mimo podjętych działań kobieta zmarła w wyniku odniesionych obrażeń.
Okoliczności zdarzenia wyjaśniają odpowiednie służby. Nie ustalono jeszcze, czy za atak odpowiadał samiec czy samica z młodymi. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska poinformował jedynie, że „Gmina Bukowsko dotychczas nie występowała o zezwolenie na płoszenie niedźwiedzi ani na odstrzał”.
Do zdarzenia doszło w kompleksie leśnym stanowiącym naturalne siedlisko niedźwiedzi. Kwiecień to szczególny okres dla tych zwierząt. Samice wychodzą po zimie z gawr wraz z młodymi, są osłabione i jednocześnie muszą intensywnie żerować. To najbardziej niebezpieczny moment w roku – samica broni młodych instynktownie i może zaatakować, jeśli człowiek podejdzie zbyt blisko
– mówi biolożka Sylwia Szczutkowska z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Eksperci przypominają, że ataki niedźwiedzi na ludzi w Polsce zdarzają się sporadycznie. Na początku marca w Bieszczadach poszkodowany został 53-letni mieszkaniec gminy Cisna, który doznał obrażeń rąk i nóg, jednak zdołał samodzielnie wrócić do domu i wezwać pomoc.
Incydentów z niedźwiedziami, w których dochodzi do fizycznego kontaktu i poranienia człowieka przez niedźwiedzi jest bardzo mało. Są to incydentalne przypadki. Są lata, gdy nie odnotowuje się ani jednego takiego zdarzenia, w innych mówimy o paru
– tłumaczy biolog, Robert Gatzka.
Nowe przepisy i system reagowania
Specjaliści podkreślają, że samorządy i mieszkańcy potrzebują skutecznych narzędzi reagowania w sytuacjach, gdy niedźwiedzie pojawiają się w pobliżu domów, gospodarstw czy miejsc publicznych. Wśród kluczowych działań wymieniają monitoring obecności zwierząt, edukację mieszkańców i turystów, właściwe zabezpieczanie odpadów oraz możliwość szybkiej interwencji wyspecjalizowanych zespołów.
Tego typu rozwiązania są elementem projektu realizowanego przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska od stycznia tego roku. Jednym z jego kluczowych założeń jest możliwość odstraszania niedźwiedzi przy użyciu niepenetrującej amunicji gumowej. Nowelizacja przepisów umożliwiająca takie działania została przyjęta przez Sejm 17 kwietnia i w najbliższych dniach ma trafić do Senatu.
Mieszkańcy regionów, w których występują duże drapieżniki, muszą czuć się bezpiecznie. Potrzebne są jasne procedury i sprawne zespoły interwencyjne, które będą mogły reagować tam, gdzie zwierzęta regularnie pojawiają się w pobliżu ludzi
mówi Radosław Ślusarczyk z Państwowej Rady Ochrony Przyrody, prezes Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Proponowane rozwiązania są wzorowane m.in. na doświadczeniach Tatrzańskiego Parku Narodowego, gdzie od lat funkcjonują procedury ograniczające sytuacje konfliktowe pomiędzy ludźmi a niedźwiedziami. Jak podkreślają eksperci, TPN działa w specyficznych warunkach – park dysponuje wyszkolonym personelem i odpowiednimi uprawnieniami, w tym możliwością użycia broni gładkolufowej z amunicją niepenetrującą. Samorządy takich narzędzi i zasobów obecnie nie posiadają.
Sprawdzony model prewencji działa w Tatrzańskim Parku Narodowym od lat. 5 mln turystów rocznie odwiedza dom niedźwiedzi, ale nie generuje to konfliktów. Jak najszybciej należy przenieść te rozwiązania w Bieszczady. Ustawa mogła być już dawno przyjęta, gdyby nie polityczne spory. Jeszcze w lutym politycy PSL na komisji środowiskowej kwestionowali zasadność tworzenia nowych struktur. Apelujemy do Senatu o szybkie procedowanie zmian w trybie pilnym bez poprawek. Mieszkańcy regionu muszą czuć się bezpiecznie. Ustawa jak najszybciej powinna trafić do Prezydenta
mówi Ślusarczyk.