Spór o niedźwiedzie wraca przed wiosną. Politycy PSL torpedują zmiany w prawie ułatwiające działanie grup interwencyjnych
Na kilka tygodni przed wybudzeniem niedźwiedzi ze snu zimowego w Sejmie trwa spór o nowelizację ustawy o ochronie zwierząt (druk nr 1765), która ma umożliwić skuteczne i szybkie płoszenie niedźwiedzi przy użyciu gumowych kul z broni gładkolufowej. Projekt jest elementem szerszego „Projektu Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego”, przygotowanego przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska.
Zmiany są następstwem wydarzeń z lipca 2025 r., gdy sprawa niedźwiedzi z Cisnej wywołała ogólnopolską debatę. Po protestach społecznych rząd wycofał decyzję o odstrzale trzech osobników i zapowiedział stworzenie systemowych rozwiązań konfliktów na linii człowiek–dzikie zwierzęta, w tym powołanie wyspecjalizowanych zespołów interwencyjnych.
Dziś projekt nowelizacji budzi sprzeciw polityków PSL, którzy kwestionują zarówno miejsce przepisów w systemie prawa, jak i zasadność tworzenia nowych struktur.
Samorządy: nie mamy narzędzi
Wójt Gminy Cisna, Dariusz Wethacz, podczas posiedzenia sejmowej komisji 11 lutego podkreślał, że problem obecności niedźwiedzi wraca każdą wiosną, gdy zwierzęta wybudzają się z hibernacji.
Jako wójt odpowiadam za bezpieczeństwo mieszkańców i turystów. Państwo nie daje mi żadnych instrumentów, by tę odpowiedzialność zrealizować
– mówił Dariusz Wethacz, Wójt Gminy Cisna
Obecnie każda próba płoszenia wymaga zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Samorządy nie dysponują ani przeszkolonym personelem, ani uprawnieniami do użycia broni gładkolufowej z amunicją gumową. W efekcie, jak mówią samorządowcy, zostają pokrywki od garnków, petardy i działania pozorowane.
Jak to działa: doświadczenie Tatrzańskiego Parku Narodowego
Jedyną instytucją w Polsce, która konsekwentnie realizuje system odstraszania niedźwiedzi, jest Tatrzański Park Narodowy (TPN). Zespół przeszkolonych pracowników parku używa broni gładkolufowej z amunicją gumową, prowadzi monitoring telemetryczny osobników, zabezpiecza odpady, stosuje grodzenia elektryczne i działania edukacyjne
W latach 2020–2024 w TPN użyto gumowych pocisków 45 razy. Jak podkreślają przedstawiciele parku, płoszenie ma charakter prewencyjny i służy budowaniu u zwierząt negatywnego skojarzenia z obecnością człowieka.
Doświadczenia TPN pokazują też, że problem zaczyna się od błędów ludzi. W latach 90. park sam generował źródła konfliktów, wystawiając worki ze śmieciami przy drodze do Morskiego Oka. Dokarmiane przez turystów niedźwiedzie – jak słynny „Kuba” czy niedźwiedzica „Magda” – kończyły odstrzelone lub w niewoli. Eliminowano wyłącznie osobniki a nie przyczyny ich zbliżania się do ludzi. Dopiero systemowe podejście – monitoring, ogrodzenia, szkolenia i gumowe kule – przyniosło efekt.
Rozwiązania muszą być systemowe, to nie może być tak, że pojawia się niedźwiedź i ja mam dzwonić do RDOŚ i czekać tydzień na możliwość odstraszenia go od śmietnika
– mówił podczas sejmowej komisji środowiskowej 11 lutego, Filip Zięba z Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Problem w tym, że straż parku może działać wyłącznie na terenie parku. Poza granicami Tatrzańskiego Parku Narodowego, nawet jeśli to te same osobniki, kompetencje strażników kończą się. Nowelizowana ustawa mogłyby to zmienić.
Projekt dla Bieszczadów
Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska chce przenieść model tatrzański w Bieszczady – na obszar nawet 100 razy większy niż TPN, z większą liczbą niedźwiedzi.
Projekt Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego zakłada powołanie całodobowych grup interwencyjnych, znakowanie osobników (już 5 niedźwiedzi otrzymało obroże, kolejne czekają), finansowanie zabezpieczeń odpadów, możliwość płoszenia gumowymi kulami, w ostateczności – eliminację osobników, wobec których wszystkie inne metody zawiodą. Jak wskazuje GDOŚ, płoszenie jest kluczowe.
Użycie broni gładkolufowej na pociski gumowe, co pokazuje przykład TPN jest skuteczne. Nowelizacja jest kluczowa. Bez zmian ustawowych nie będziemy mieć narzędzia, które jest kluczowe dla powodzenia i skuteczności tego projektu. A więc nie odpowiemy na potrzeby gmin
– tłumaczył w Sejmie Piotr Otawski z GDOŚ.
Spór polityczny zamiast decyzji
Wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak (PSL) wskazuje, że regulacje powinny znaleźć się w ustawie o środkach przymusu bezpośredniego, a nie w ustawie o ochronie zwierząt.
Jeśli wprowadzimy ten przepis do naszej ustawy (o ochronie zwierząt - przyp. red.), to MSWiA zostanie wyłączone z kontroli. Te zmiany trzeba zapisać w ustawie o przymusie bezpośrednim. My stoimy na stanowisku, że przede wszystkim trzeba wiedzieć, ile niedźwiedzi jest
– mówił wiceminister Czerniak podczas posiedzenia sejmowej komisji.
Posłanka PSL Urszula Pasławska sugeruje, że zamiast tworzyć nowe zespoły, należałoby wzmocnić kompetencje istniejących służb.
Ta ustawa nie tworzy zespołu, a widzimy potrzebę sprofesjonalizowany służby, która będzie zajmowała się zarządzaniem populacją. Służba musi się tym zajmować, a nie wolontariusze. Dlaczego nie idziemy w stronę wzmocnienia służby leśnej lub łowieckiej, czy nie było to prostsze niż budowanie nowych grup interwencyjnych?
– mówiła w Sejmie 11 lutego Urszula Pasławska.
Z kolei GDOŚ podkreśla, że obecnie żadna z uprawnionych formacji (np. Straż Leśna, Straż Łowiecka) nie ma ustawowego obowiązku zajmowania się płoszeniem niedźwiedzi. Ci, którzy mają dziś uprawnienia na broń gładkolufową nie podejmują się płoszenia również ze względu na brak doświadczenia. Według przedstawicieli Dyrekcji potrzebna jest wyspecjalizowana, stale dyżurująca służba. By zespół działał sprawnie i skutecznie potrzebne są zmiany przepisów między innymi w sposobie używaniu broni gładkolufowej nie penetrującej do odstraszania niedźwiedzia i żubra.
Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot i Państwowej Rady Ochrony Przyrody ocenia, że projekt jest blokowany z powodów politycznych. Sama Rada pozytywnie zaopiniowała nowelizację, wskazując na potrzebę doprecyzowania i rozszerzenia zapisów.
– Prosta ustawa ułatwiająca rozwiązywanie konfliktów z niedźwiedziami jest blokowana przez wewnętrzne spory. Nie rozumiem zachowania polityków. Jedno ministerstwo tego samego rządu kłóci się z drugim, polityk PSL z politykiem Polski 2050… Opozycja, jak w loży szyderców po prostu patrzy, jak rząd nie jest w stanie zadbać o bezpieczeństwo ludzi i dobrostan przyrody. Politycy się kłócą się, a wójt gminy Cisna z poważnym problemem wyjechał z Warszawy z kwitkiem.
– przekonuje Ślusarczyk.
Wiosna zweryfikuje deklaracje
Jeśli nowelizacja nie zostanie przyjęta przed wiosną, projekt będzie realizowany w ograniczonym zakresie – obejmie monitoring i zabezpieczenia odpadów, ale bez realnej możliwości używania gumowych kul do płoszenie zwierząt. Ponieważ niedźwiedzie wybudzą się na przełomie marca i kwietnia, samorządy obawiają się powtórki sytuacji z ubiegłego roku.
Albo stworzymy profesjonalny system odstraszania, albo wrócimy do scenariusza z Cisnej – presji społecznej i emocjonalnych sporów wokół odstrzału. Teraz możemy zapobiegać kryzysowi. To ustawa techniczna ułatwiająca pracę powołanych przez GDOŚ zespołów interwencyjnych. Są ludzie, są środki i sprawdzone metody z TPNu – brakuje woli politycznej. Jeśli dojdzie do niebezpiecznego zdarzenia z udziałem niedźwiedzia to oczywiście winne będą zwierzęta i trzeba będzie je odstrzelić przez opieszałość i głupotę polityków
– podsumowuje Ślusarczyk.
Bibliografia:
- Projekt Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego: https://www.gov.pl/web/gdos/bezpieczenstwo-ludzi-i-dobro-zwierzat---jest-plan-dzialan-w-sprawie-niedzwiedzi-z-cisnej
- Opinia Państwowej Rady Ochrony przyrody w sprawie odstępstwa od zakazu zabicia 3 osobników niedźwiedzia brunatnego na terenie Gminy Cisna z 10 sierpnia 2024 r. https://prop.gov.pl/wp-content/uploads/2024/08/PROP-KOG-24-05_odstrzal_niedzwiedzi_cisna.pdf
- Projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt (druk nr 1765): https://www.sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/druk.xsp?nr=1765