PRACOWNIA 26.08.2026

„Lex Smród” z aprobatą rządu. Kto naprawdę zyska na nowej ustawie?

Ferma Trzody Chlewnej Spółki Polska Grupa Producentów Bydła i Trzody w Krzykowie. Fot. Andrzej Skowron
Ferma Trzody Chlewnej Spółki Polska Grupa Producentów Bydła i Trzody w Krzykowie. Fot. Otwarte Klatki/Andrzej Skowron.

Rada Ministrów przyjęła 18 sierpnia 2026 r. projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi (UPRO8), powszechnie nazywany „Lex Smród”. Nowe regulacje mają ograniczyć sąsiedzkie spory o zapachy czy hałas, ale w praktyce mogą odebrać większości mieszkańców obszarów wiejskich oraz nowym nabywcom działek prawo do obrony przed uciążliwościami wielkoprzemysłowych ferm.

Zapis notarialny zamykający drogę do protestu

Rządowy projekt UPRO8 zakłada wprowadzenie mechanizmów, które w założeniu projektodawców mają chronić ciągłość i stabilność produkcji rolnej przed nieuzasadnionymi pozwami o tzw. immisje – czyli hałas, pył czy nieprzyjemne zapachy generowane przez gospodarstwa. Istotą proponowanych zmian jest wprowadzenie wymogu składania specjalnego oświadczenia notarialnego przy zakupie jakiejkolwiek nieruchomości zlokalizowanej zgodnie z planem ogólnym gminy w strefie wielofunkcyjnej z zabudową zagrodową lub strefie produkcji rolniczej lub na terenie przeznaczonym na cele rolne w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.  Nabywca będzie musiał formalnie potwierdzić, że ma pełną świadomość potencjalnych uciążliwości wynikających z prowadzenia działalności rolniczej w sąsiedztwie.

Mimo że przepisy przedstawiane są jako instrument zapobiegający konfliktom społecznym, zdaniem krytyków tworzą one swoiste domniemanie bezprawności wszelkich roszczeń ze strony mieszkańców. Co kluczowe, projekt ustawy nie wprowadza żadnego rozróżnienia pomiędzy tradycyjnym, rodzinnym gospodarstwem rolnym a masowymi fermami przemysłowymi. W efekcie osoby przeprowadzające się pod miasto lub mieszkające na wsi od pokoleń mogą zostać pozbawione skutecznych legalnych narzędzi ochrony swojego majątku i zdrowia.

Brak ustawowych standardów i nieostre pojęcia

Trzon problemu tkwi w braku precyzyjnych definicji prawnych. Projektowane przepisy mówią, że domniemywa się, że zakłócenia mieszczą się „w granicach przeciętnej miary”, jeśli działalność prowadzona jest zgodnie z „zasadami prawidłowej gospodarki rolnej”. Żadna z tych definicji nie została jednak jednoznacznie sprecyzowana w polskim systemie prawnym. Stwarza to pole do dowolnej interpretacji przez sądy, co w zestawieniu z pozycją dużych podmiotów gospodarczych stawia zwykłych obywateli w z góry przegranej pozycji.

Projekt w obecnym kształcie nie broni interesów zwykłych rolników, lecz stawia ponad prawem wielki biznes rolny. Wymóg notarialnego zrzeczenia się prawa do obrony własnego komfortu i zdrowia przy zakupie ziemi to cios dla mieszkańców wsi, którzy nie prowadzą produkcji rolniczej. Rząd w praktyce zezwala na bezkarne zatruwanie środowiska i obniżanie jakości życia na prowincji 

– Radosław Ślusarczyk, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.

Konflikt z legislacją odorową i skutki społeczne

Przyjęcie projektu UPRO8 potęguje wątpliwości w kontekście długo oczekiwanych regulacji dotyczących jakości powietrza. Od ponad dwóch dekad społeczeństwo czeka na tzw. ustawę odorową, która określiłaby dopuszczalne normy stężeń substancji zapachowych oraz sztywne minimalne odległości nowych inwestycji inwentarskich od domów mieszkalnych — na wzór rozwiązań obowiązujących m.in. w Holandii, Niemczech czy Włoszech.

Zamiast wprowadzenia precyzyjnych norm immisji i ochrony mieszkańców przed odorem generowanym przez tysiące sztuk zwierząt hodowanych na skalę przemysłową, przyjęty projekt uchyla odpowiedzialność podmiotów emitujących zanieczyszczenia. Zamiast rozwiązywać narastający problem środowiskowy, przepisy przenoszą cały ciężar konsekwencji na obywateli i lokalne społeczności.

Zamiast uchwalić wreszcie cywilizowane normy odległościowe i odorowe, które chroniłyby ludzi przed nieznośnym odorem ferm przemysłowych, rząd wybiera drogę na skróty. Wprowadza się przepisy blokujące obywatelom drogę sądową, stawiając zysk agrokoncernów ponad zdrowiem mieszkańców i prawem własności 

– komentuje Radosław Ślusarczyk.

Co czeka mieszkańców i inwestorów?

Przyjęcie projektu przez Radę Ministrów 18 sierpnia 2026 r. oznacza, że trafi on teraz do prac parlamentarnych. Jeśli ustawa zostanie uchwalona w proponowanym kształcie, wejdzie w życie po 30 dniach od ogłoszenia. Zgodnie z zapisami, nowe regulacje nie będą dotyczyły postępowań sądowych wszczętych przed jej wejściem w życie, jednak dla wielu przyszłych nabywców nieruchomości pod miastem oraz obecnych mieszkańców wsi bez statusu rolnika, możliwość skutecznej obrony przed uciążliwym sąsiedztwem zostanie istotnie ograniczona.