PRACOWNIA 24.08.2026

Zbiornik przeciwpowodziowy, który zwiększy ryzyko powodzi? Hydrolodzy i przyrodnicy alarmują

Zbiornik Bzin
Widok na czaszę projektowanego zbiornika w części cofkowej w rejonie drogi ekspresowej S7. Fot. z serwisu gov.pl w wolnej domenie.

Na rzece Kamienna w okolicach Skarżyska-Kamiennej planowana jest budowa zbiornika Bzin. Koszt – 120 mln PLN. Niezależni eksperci oceniający inwestycję wskazują, że zbiornik będzie miał mniejszą zdolność zatrzymania powodzi niż istniejące, naturalne tereny zalewowe. Co więcej – sam zbiornik może stanowić poważne zagrożenie powodziowe dla miasta i okolicznych wsi. Inwestycja zagraża także między innymi 11 gatunków ryb i minogów objętych ochroną prawną. 

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Kielcach na wniosek PGW Wody Polskie  prowadzi postępowanie w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji polegającej na budowie zbiornika wodnego Bzin na rzece Kamiennej w Skarżysku-Kamiennej. 

Zbiornik ma spełniać funkcję przeciwpowodziową, zapewniać wodę w okresach suszy, wyrównać przepływ w okresach stanów niskich, zapewniać przepływ nienaruszalny oraz zabezpieczać wody do celów pożarowych. W raporcie wskazano także, że istnieje potencjał wykorzystania energii wodnej. Projektowany zbiornik w wariancie inwestorskim ma mieć objętość powodziową ok. 0,811 mln m³.

Wojewoda świętokrzyski, Józef Bryk, w wypowiedzi dla TVP Kielce mówił – Anomalie pogodowe, które nas dotykają, nawalne deszcze, burze, huragany, wskazują, że ta inwestycja jest najbardziej pożądana i wskazana z punktu widzenia bezpieczeństwa.

Zbiornik o niewiadomej funkcji

Problem jednak w tym, że w raporcie inwestora, nie wykazano, jaki konkretny efekt przeciwpowodziowy przyniesie realizacja zbiornika. Co więcej, analiza wspomnianego raportu z opinii hydrologa dr. inż. Andrzeja Wolaka wskazuje też na inne braki: nie określono  zmiany rzędnych zwierciadła wody ani powierzchni i rodzaju chronionego zagospodarowania, nie uzasadniono przyjętej pojemności i podstawowych parametrów obiektu, a także nie przedstawiono możliwych do zweryfikowania danych wejściowych i założeń analizy hydraulicznej. Ponadto, jak czytamy w opinii eksperta:

„Pojemność powodziowa, według obliczeń autorów raportu inwestora wyniesie ok. 800 tys. m3, co stanowić będzie ok. 10,5% objętości fali wezbrania. Zaś cytowane w tymże raporcie badania dowodzą, że taki naturalny obszar zalewowy jak ten przy rzece Kamiennej ma zdolności retencyjne na poziomie 25%”.

Zagrożenie powodziowe, którego nie ma?

Z kolei w opinii prof. Tomasza Mikołajczyka i dr. inż Michała Nowaka analiza danych, dotyczących planowanego zbiornika Bzin, potwierdza tezę, że zarówno zagrożenie powodziowe ze strony rzeki jak i możliwości przeciwpowodziowe zbiornika są minimalne, a wręcz czysto teoretyczne. 

Historyczne uzasadnienie budowy zbiornika przeciwpowodziowego opiera się zaledwie na czterech zdarzeniach: zdarzenie z 1903 r. miało miejsce daleko poniżej Skarżyska, w 1939 r. powodem była przerwana grobla zbiornika Rejów, w 2010 r. miało miejsce zalanie ul. Rzecznej i okolic kościoła, ale bez podanej liczby budynków i wartości szkód, z kolei w 2013 r. powodem była miejskiej nawałnica, która dotknęła ulic w centrum miasta – bez wykazania, że był to wylew Kamiennej, któremu zapobiegłby zbiornik.

Raport pomija natomiast rok 2002, mimo że w maju tamtego roku odnotowano największy przepływ w całym szeregu pomiarowym (93,8 m³/s). Brak informacji o poważnych szkodach przy tym zdarzeniu jest sam w sobie istotny dla oceny relacji przepływu Kamiennej wobec szkód powodziowych w Skarżysku. „Przy takim zestawie twardych danych historycznych szermowanie argumentem, że budowa zbiornika uchroni Skarżysko – Kamienną przed powodzią brzmi kuriozalnie, gdyż powódź nigdy nie nawiedziła Skarżyska” – czytamy w opinii eksperckiej.

Zbiornik powodziowy

Zdaniem naukowców, wbrew powtarzanym przez Wody Polskie, jak i lokalnych polityków, hasłom o bezpieczeństwie, to właśnie zbiornik może stanowić poważne zagrożenie powodziowe:

„Z naszych wyliczeń wynika – piszą prof. Mikołajczyk i dr. inż. Nowak – że tak niebezpieczna dla konstrukcji zbiornika pojemność zostanie wykorzystana w zaledwie kilka godzin. A co się stanie, jeżeli taki wysoki przepływ potrwa dłużej niż kilka godzin? W takiej sytuacji konieczne jest przeanalizowanie scenariusza dalszego przebiegu wezbrania, w tym ryzyka przepełnienia zbiornika, niekontrolowanego zrzutu wody oraz zagrożeń dla terenów położonych poniżej obiektu. Planowany zbiornik zaporowy będzie realnym, śmiertelnym zagrożeniem dla Skarżyska Kamiennej i okolicznych wsi w przypadku gwałtownego wezbrania w połączeniu z przerwaniem wałów i/lub awarii zapory. Przerwanie zapory/wałów doprowadzi w kilka minut do katastrofalnej w skutkach powodzi, która obejmie większość miasta Skarżysko Kamienna. I nie będą to zalane ulice czy podwórka tylko pełnoskalowa, gwałtowna powódź!” 

Ryzyko opisywane przez naukowców potwierdzają zdarzenia, które można liczyć w setkach każdego roku. Główne przyczyny obok ekstremalnych zjawisk hydrologicznych, to naruszenie stabilności wałów. Przykładami powodzi spowodowanych przez techniczne problemy z infrastrukturą zbiorników w ostatnich latach odnotowano m.in. w przypadku zbiornika retencyjnego w Braniewie w lipcu 2026 r., który nie wytrzymał naporu wody; zapory w Stroniu Śląskim (wrzesień 2024) – tu też problemy techniczne doprowadziły do katastrofalnych zniszczeń, czy wreszcie zbiornika w Jarnołtówku, który również we wrześniu 2024 z powodu przepełnienia uległ uszkodzeniu i konieczna była ewakuacja mieszkańców.  Dlatego konkluzja opinii ekspertów jest jednoznaczna

„Tak mały zbiornik zaporowy nie jest w stanie skutecznie zabezpieczyć przed powodzią natomiast wręcz przeciwnie, może bardzo drastycznie zwiększyć zagrożenie powodziowe w przypadku zaistnienia ekstremalnych zjawisk pogodowych (coraz częściej występujących) i/lub w wyniku awarii lub błędu człowieka”.

Widok na czaszę projektowanego zbiornika
Widok na czaszę projektowanego zbiornika. Fot. z serwisu gov.pl w wolnej domenie.

Będzie zbiornik, nie będzie wody 

A jak zbiornik sprawdzi się w czasach rosnących temperatur i susz, z którymi mierzymy się coraz częściej? Biorąc pod uwagę projektowaną powierzchnię zbiornika Bzin, czyli 62–73 ha, odpowiadałoby to orientacyjnie, odparowaniu z niego około 304–358 tys. m³ wody w przeciętnym sezonie maj–październik, do około 319–376 tys. m³ przy wartości z 2025 r. Stanowi to od około 45 do 56% całej deklarowanej pojemności użytkowej zbiornika – jak przeanalizowali naukowcy.

Wyliczenia te potwierdzają sytuacje z ostatnich gorących sezonów letnich. Przykłady choćby Chańczy, Sulejowa i Siemianówki, kiedy to rzeki poniżej nich praktycznie znikają. Dzieje się tak, ponieważ parowanie z tak dużej powierzchni płytkiego zbiornika przekracza dopływ. Finalnie zbiornik zarasta, gnije i zakwita i nie realizuje nawet prostych funkcji turystycznych, nie wspominając o całkowitej degradacji rzeki poniżej.

W raporcie inwestora próżno szukać kwestii strat wody w wyniku parowania, co – jak dowodzą analizy prof. Mikołajczyka i dr. inż. Nowaka – będzie miało bardzo wyraźny wpływ na bilans wodny zbiornika.

Dewastacja naturalnych terenów zalewowych 

Budowa zbiornika retencyjnego Bzin ma zostać zlokalizowana na naturalnych rozlewiskach rzeki Kamiennej, czyli na terenach podmokłych, z szuwarami oraz licznymi zadrzewieniami i zakrzewieniami. Nawet sami autorzy raportu inwestora określili, że te podmokłe tereny posiadają ogromne zdolności retencyjne – rozlewanie się wód na mokradłach i innych terenach zalewowych pozwala też spłaszczyć wezbranie w niższym biegu rzeki oraz rozproszyć energię wody, co może zmniejszyć powodowane przez nią zniszczenia. Raport powołuje się także na badania naukowe, z których wynika, że obszar taki może obniżać szczytowe poziomy powodzi do aż 25%.

Wygląda teraz na to, że wydanych ma zostać 120 milionów zł z publicznych pieniędzy na zbiornik, który nie wiadomo, jak miałby działać i czy przypadkiem nie będzie stwarzał większego zagrożenia powodziowego niż jego brak. Dokumentacja inwestycji jest na skrajnie niskim poziomie i na jej podstawie nie da się podiąć żadnej wiążącej decyzji. Ryzyku tak ogromnej niegospodarności środkami publicznymi powinny się przyjrzeć odpowiednie służby 

– komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, stowarzyszenia, które jest stroną postępowania prowadzonego przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Kielcach ws. zbionika Bzin.

Dewastacja przyrodnicza

Inwentaryzacja przyrodnicza wykazała obecność w obszarze badań wielu gatunków chronionych, co świadczy o wysokiej bioróżnorodności terenu. Stwierdzono m. in.: 146 gatunków bezkręgowców, spośród których 3 są objęte ścisłą ochroną gatunkową, 9 – częściową, a 13 jest umieszczonych w Czerwonej Księdze Zwierząt i/lub na Czerwonej Liście Zwierząt Ginących i Zagrożonych w Polsce. Autorzy inwentaryzacji ocenili że 122 gatunki to gatunki rzadkie w kraju, 13 – bardzo rzadkie (co oznacza, że znane jest jedynie kilka stanowisk gatunku w kraju), a 3 gatunki stwierdzono po raz pierwszy. Co istotne, najwięcej stwierdzeń dokonano w obszarze realizacji inwestycji: 8 gatunków herpetofauny; 89 gatunków ptaków, spośród których 82 są objęte ścisłą ochroną gatunkową, w tym 13 gatunków wymagających ochrony czynnej.

W ocenie prof. Tomasza Mikołajczyka oraz dr inż. Michała Nowaka realizacja przedmiotowej inwestycji będzie poważnym zagrożeniem dla 11 gatunków ryb i minogów objętych ochroną prawną, takich jak minogi strumieniowe i ukraińskie, koza i głowacz białopłetwy, piskorz czy śliz. Zbiornik będzie też kolejną barierą migracyjną i behawioralną dla wszystkich bytujących w dorzeczu Kamiennej gatunków ryb. Oddziaływanie barierowe zbiornika nie zostanie zminimalizowane ponieważ proponowana przepławka dla ryb jest konstrukcją wadliwą.

Wniosek przyrodników

Zdaniem przyrodników z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot inwestor nie udowodnił, że realizacja obiektu jest uzasadniona i ma szansę spełnić podstawową funkcję przeciwpowodziową. Poza tym inwestycja będzie znacząco negatywnie oddziaływać na ichtiofaunę, a także zniszczy siedliska gatunków chronionych. A ponieważ nie wykazano spełnienia przesłanek umożliwiających wydanie zezwolenia na odstępstwa od zakazów obowiązujących wobec gatunków ściśle chronionych oraz gatunków ptaków, które jest niezbędne dla realizacji inwestycji, organizacja wniosła o odmowę zgody na realizację przedsięwzięcia.

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Kielcach po zakończeniu konsultacji społecznych wezwał inwestora do złożenia wyjaśnień i uzupełnień do przedłożonej w raporcie oceny oddziaływania na środowiska dla tej inwestycji. Z badań niezależnych naukowców wynika, że zbiornik ten nie pełni żadnej funkcji i dlatego autorom raportu inwestora tak trudno jest ją określić, opisać i udokumentować na twardych weryfikowalnych danych.