PRACOWNIA 16.06.2026

Histeria polityków odstrasza bieszczadzkich turystów

Fotolia_56608548_Subscription_Monthly_M

Populistyczni politycy nawołują do zabijania niedźwiedzi i wilków, prześcigając się we wzbudzaniu strachu przed drapieżnikami, podając informacje o zmyślonych atakach lub szkodach. „Niedźwiedź ludobójca nadal poluje” – takie słowa można było niedawno usłyszeć z mównicy sejmowej. Z kolei władze województwa podkarpackiego i lokalna branża turystyczna apelują o wprowadzanie sprawdzonych i popartych badaniami rozwiązań oraz o zachowanie rozsądku. Szczególnie, że statystyki pokazują jasno, że liczba szkód spowodowanych przez dzikie zwierzęta objęte ochroną w ostatnich latach pozostaje na podobnym poziomie.

Pod koniec kwietnia poseł Konfederacji, Andrzej Zapałowski, mówił: „Niedźwiedź ludobójca nadal poluje (...) Będą kolejne ofiary, bo sezon turystyczny dopiero się zaczyna”. Ten sam polityk od miesięcy nawołuje do odstrzału drapieżników – najpierw wilków, a teraz niedźwiedzi. 

9 lutego br. Zapałowski zamieścił na portalu X wpis o pogryzieniu człowieka przez wilki. Sprawę podchwyciły media, podbijając temat w artykułach pod sensacyjnymi tytułami. Wkrótce jednak policja przekazała informację, że zebrany materiał dowodowy nie potwierdził ataku wilków, a rzekomo pogryziony przez te drapieżniki mężczyzna, który doznał niegroźnych obrażeń, miał około promila alkoholu we krwi i następnego dnia został wypisany ze szpitala.

Podobnych, fałszywch zgłoszeń jest więcej. Starosta Powiatu Strzyżowskiego na początku maja alarmował o obecności niedźwiedzia przy pasiekach w miejscowości Połomia. Opublikował nawet zdjęcie, które jak wkrótce się okazało było wygenerowane przez sztuczną inteligencję. 

Na posiedzeniu Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa (nr 121) w dniu 28 maja 2026 r. tym razem poseł Zbigniew Chmielowiec z PiS mówił o niedźwiedziu, jako o „mordercy, który, jak poczuł już ludzką krew, to on dalej będzie atakował ludzi”. Na tym samym posiedzeniu na argumenty o konieczności wprowadzenia grup interwencyjnych, które skutecznie działają w Tatrach, czy o prowadzeniu monitoringu i wdrażaniu odpowiednich zabezpieczeń można było od wójta gminy Komańcza usłyszeć, że „Jakby do pani przyszedł morderca, to co by pani się rozłożyła i czekała, aż panią pojął?”.

„Naprawdę, Szanowni Państwo, cała ta sytuacja problematyczna z drapieżnikami, wilkami, ale dzisiaj przede wszystkim z niedźwiedziami powoduje katastrofę w branży turystycznej, ale i w branżach okołoturystycznych” – ostrzegał na tej samej komisji sejmowej wójt gminy Bukowsko.

Statystyki

Na podstawie danych z poszczególnych Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska nie wyłania się obraz katastrofalny, jak rysują go politycy z mównicy sejmowej. W ostatnich latach liczby szkód spowodowanych przez dzikie zwierzęta oscylują na podobnym poziomie. Jeśli chodzi o niedźwiedzie, to województwie podkarpackim w roku 2022 r. szkód przez nie odnotowanych było 99, w 2023 – 234, w 2024 – 72, a w 2025 178. W województwie małopolskim skala jest mniejsza – liczba szkód zamyka się w przedziale 14-24.

Warto podkreślić, że w Tatrzańskim Parku Narodowym od lat działa grupa interwencyjna, która dokładnie monitoruje niedźwiedzie. Tatry są ważnym siedliskiem tych drapieżników w Polsce, a mimo jest to najchętniej odwiedzany przez turystów park narodowy – rocznie sprzedaje się tam ponad 5 milionów biletów, a żaden polityk nie nawołuje do odstrzału niedźwiedzi i nie straszy „ludojadami” 

– mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Gdyby wziąć pod uwagę wilki, to dane dla Podkarpacia na tle innych regionów nie są dominujące. Na przykład w 2024 liczba szkód wyrządzonych przez wilki to 198, przy 345 w Małopolsce, 239 na Podlasiu czy 227 w województwie warmińsko-mazurskim. W 2025 r. odnotowano 182 szkody wyrządzone przez wilki na Podkarpaciu, w Małopolsce – 250, na Podlasiu 201, a w warmińsko-mazurskim – 162.  

Również w sprawie tych województw żaden polityk nie podnosi larum. Nie ostrzega przed załamaniem ruchu turystycznego i nie straszy samych turystów.

Głos lokalny

Jak się okazuje głos władz wojewódzkich jest znacznie bardziej wyważony. 25 maja 2026 r. uchwalono „Stanowisko Sejmiku Województwa Podkarpackiego w sprawie wdrożenia systemowych rozwiązań dotyczących współistnienia człowieka z niedźwiedziem brunatnym na terenie Województwa Podkarpackiego”, w którym już na początku czytamy:

„Niedźwiedź brunatny jest naturalnym symbolem Karpat i dowodem na wyjątkową wartość przyrodniczą Podkarpacia. Chcemy tę wartość chronić – ale w sposób odpowiedzialny, zgodny z zasadą zrównoważonego rozwoju, łącząc ochronę środowiska z realnym bezpieczeństwem mieszkańców”.

W całym dokumencie nie ma mowy o konieczności odstrzału, redukcji populacji, a drapieżniki nie są nazywane „ludobójcami” czy „mordercami”. Radni województwa Podkarpackiego odwołują się do badań naukowych i standardów wypracowanych w innych krajach, postulując dla gmin, na terenie których występują drapieżniki: 

  • wprowadzenie jednolitych standardów gromadzenia odpadów; 
  • stosowanie zabezpieczeń odpadów przed niedźwiedziami;
  • utworzenie funduszu dotacyjnego dla gmin dotkniętych konfliktami z dużymi drapieżnikami, którego środki byłyby wydatkowane na realizację zadań związanych z zabezpieczeniem odpadów (kontenery, ogrodzenia elektryczne, usuwanie dzikich wysypisk, transport padliny);
  • nadzór nad nęciskami łowieckimi na obszarach bytowania niedźwiedzia i lokalizowanie ich w stosownej odległości od siedlisk ludzkich.

Z innych koniecznych rozwiązań stanowisko Sejmiku wskazuje potrzebę ogólnopolskiego monitoringu niedźwiedzi, utworzenie stałych grup interwencyjnych, wdrożenie systemowej edukacji, tzw. modelu „kompetentnego uczestnika lasu” czy zacieśnienie współpracy instytucjonalnej oraz transgranicznej.

Stanowisko branży turystycznej

Społeczność związana z branżą turystyczną opublikowała swój apel do samorządów, mediów i opinii publicznej, argumentując, że „język strachu, wojny i uproszczeń”, który nawołuje do odstrzału, przedstawia Bieszczady i Beskid Niski jako „miejsce śmiertelnego zagrożenia” czy buduje „narrację paniki” może trwale zaszkodzić mieszkańcom i lokalnej gospodarce:

„Doświadczenia innych regionów Europy i świata pokazują jasno: odstrzał dużych drapieżników nie odbudowuje poczucia bezpieczeństwa ani ruchu turystycznego. Najczęściej prowadzi jedynie do dalszej eskalacji konfliktu, chaosu informacyjnego i utrwalenia wizerunku regionu jako miejsca niebezpiecznego” – czytamy w stanowisku. 

Poza wskazaniami, o których pisali radni Sejmiku Województwa Podkarpackiego, bieszczadzko-beskidzka branża turystyczna mówi także o potrzebie stworzenia spójnego systemu informacji i ostrzeżeń dla turystów oraz prowadzenia odpowiedzialnej komunikacji publicznej opartej na faktach, a nie emocjach.

Koalicja Bieszczady Ludzie i Przyroda, która skupia również osoby związane z biznesem turystycznym sama podejmuje działania. 19 czerwca w Uhercach odbędzie się I Bieszczadzkie Forum Dużych Drapieżników, podczas którego naukowcy, przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, mieszkańcy i samorządowcy rozmawiać będą o koegzystencji z dużymi drapieżnikami.

Wygląda na to, że za ewentualny spadek ruchu turystycznego odpowiedzialni będę populistyczni politycy, którzy nakręcają spiralę strachu i paniki, zbijając polityczny kapitał kosztem przyrody. Z kolei lokalna społeczność i władze województwa szukają racjonalnych rozwiązań, wiedząc, że dzika przyroda nie jest przeszkodą dla rozwoju regionu, lecz jego największym kapitałem 

– komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Program Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska

Obecnie na Podkarpaciu wdrażany jest program zatytułowany „Ochrona niedźwiedzia brunatnego poprzez minimalizowanie sytuacji konfliktowych z jego udziałem na terenie województwa podkarpackiego i małopolskiego”. Ponad 13,6 mln ze środków Unii Europejskiej przeznaczone zostanie na stworzenie specjalistycznej Grupy Interwencyjnej, która będzie zajmowała się monitorowaniem, odławianiem i odstraszaniem osobników konfliktowych. Będą też prowadzone działania prewencyjne – przede wszystkim związane z gospodarowaniem odpadami. Zaplanowano także akcję edukacyjną, „obejmującą montaż tablic informacyjnych, spotkania z lokalnymi społecznościami, produkcję filmów edukacyjnych oraz zatrudnienie specjalisty ds. edukacji, co ma zwiększyć społeczną akceptację i świadomość dotyczącą współistnienia z niedźwiedziami” – jak podaje na swojej stronie GDOŚ.

Przyrodnicy mają wątpliwości, czy te szeroko zakrojone działania służb ochrony przyrody uspokoją populistycznych polityków:

To podsycanie strachu i szafowanie populistycznymi hasłami przez część polityków ma szerszy kontekst. W ostatnich czasie przez Europę przelała się fala straszenia wilkiem i niedźwiedziem. Nie chodzi więc o dobro regionu czy troskę o bezpieczeństwo ludzi. Za lobbowaniem za odstrzałem dużych drapieżników stoją środowiska myśliwskie. Celem jest obniżenie statusu, by na te zwierzęta legalnie polować dla trofeów 

– komentuje Radosław Ślusarczyk.