Eksperci: „Lex Romowicz” sparaliżuje ochronę przyrody w Polsce
Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP) negatywnie zaopiniowała poselski projekt Bartosza Romowicza (Polska 2050) i Urszuli Pasławskiej (PSL), który przyznałby radom gmin prawo weta wobec tworzenia rezerwatów przyrody (tzw. Lex Romowicz). PROP ocenił projekt jako zagrożenie dla ochrony przyrody w Polsce, sprzeczny z konstytucyjnym ustrojem państwa.
Opinia PROP w sprawie poselskiego projektu ustawy o ochronie przyrody
Eksperci ds. ochrony przyrody alarmują w swojej opinii, że projekt, przedstawiany jako demokratyzacja decyzji o rezerwatach, w rzeczywistości służy blokowaniu ich powstawania.
Prawdziwy cel: polityka, nie reforma
Rada wprost pisze, że autorzy projektu publicznie przyznawali, iż jego rzeczywistym celem jest „zahamowanie procesu tworzenia rezerwatów przyrody na Podkarpaciu".
Poseł Romowicz wywołał polityczną awanturę, która spowodowała bezprecedensową reakcją środowisk przyrodniczych w Polsce. Życzyłbym sobie, by naukowcy nie byli angażowani do gaszenia politycznych pożarów wymierzonych w przyrodę, tylko do wzmacniania jej ochrony, bo od stanu przyrody zależy zdrowie i życie Polaków. Rezerwaty to inwestycje celu publicznego służące wszystkim Polakom. Polska przyroda nie może być wykorzystywana do politycznych szantaży
– ocenia członek PROP, Radosław Ślusarczyk, działacz Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Rada zwraca przy tym uwagę, że problem, który projekt rzekomo rozwiązuje, w praktyce nie istnieje: Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska już dziś prowadzą konsultacje społeczne i zbierają opinie gmin przed utworzeniem rezerwatu.
Paraliżująca analogia do parków narodowych
PROP przestrzega przed powtórką z historii. Przepisy z 2000 r., które uzależniły tworzenie parków narodowych od zgody samorządów, „w praktyce sparaliżowały proces budowy sieci parków narodowych w Polsce". Zdaniem ekspertów, projekt Romowicza grozi tym samym rezerwatom. Tę ocenę podzieliło już 404 naukowców, którzy w kwietniu zaapelowali do Marszałka Sejmu o nie procedowanie projektu:
(...) jesteśmy głęboko przekonani, że przyjęcie projektowanej nowelizacji doprowadzi do wieloletniego zahamowania rozwoju systemu ochrony przyrody w Polsce oraz do zniszczenia najcenniejszych zasobów przyrodniczych kraju
– napisali naukowcy w swoim liście.
Eksperci zwrócili także uwaga na to, że Polska ma zobowiązania unijne (Strategia Bioróżnorodności, Prawo o odbudowie przyrody) a projekt utrudniałby ich realizację.
Państwo bez władzy nad własną ziemią
Projekt prowadziłby do kuriozalnej sytuacji, w której – jak pisze PROP – „państwo nie miałoby możliwości użycia własnych gruntów w celu wdrożenia własnej polityki publicznej". Co więcej, sami projektodawcy przyznają w ocenie skutków regulacji, że ich propozycja „posuwa się dalej, niż rozwiązania funkcjonujące w którymkolwiek z omówionych krajów".
Rada zwróciła też uwagę na finansowy wymiar sprawy: niektórzy autorzy projektu deklarowali publicznie, że chodzi o umożliwienie samorządom „pozyskiwania dodatkowych środków finansowych w zamian za zgodę na utworzenie rezerwatu" – co podważa zapewnienia o zerowych kosztach dla budżetu.
Projekt ma też wadę prawną: zaproponowany „hamulec bezpieczeństwa", czyli możliwość uchylenia przez wojewodę odmownej uchwały gminy, jest niemożliwy do zastosowania – ustawa o samorządzie gminnym zwyczajnie nie daje wojewodzie takich uprawnień.
Do 16 maja trwają konsultacje społeczne projektu. Każdy obywatel może wziąć w nich udział i wyrazić swoje zdanie o projekcie.