Lex Smród, czyli przywileje dla farm przemysłowych kosztem zdrowia zdecydowanej większości mieszkańców wsi
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Stefan Krajewski z PSL, przedstawił projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi (UPRO8). Analogiczną nowelizację zaproponował również prezydent, Karol Nawrocki. Propozycje zmian zostały ochrzczone mianem „Lex Smród”, ponieważ chronią interesy dużego przemysłu rolniczego, w tym wielkich ferm, przed odpowiedzialnością za zanieczyszczanie powietrza, gleby i wody. Ucierpią na tym małe gospodarstwa i inni mieszkańcy terenów wiejskich. Wprowadzenie „Lex Smród” będzie oznaczało także konieczność notarialnego zrzecznia się prawa do protestu przy zakupie działki na wsi.
Zgodnie z założeniami projekt ministra Krajewskiego ma na celu „wyeliminowanie bezzasadnych pozwów o tzw. immisje”, czyli negatywne oddziaływania z jednej nieruchomości na sąsiednie (np. przez hałas, zapachy, dym). W uzasadnieniu nowelizacji czytamy, że „prowadzenie działalności rolniczej nie stanowi za kłócenia korzystania z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę”, jeśli ta działalność jest zgodna z „zasadami prawidłowej gospodarki rolnej lub z przepisami prawa”.
Niejasne zapisy
Niestety autorzy projektu ustawy nie precyzują czym jest „przeciętna miara” zakłóceń ani czym są „zasady prawidłowej gospodarki”. Takiej definicji nie znajdziemy też w żadnej innej ustawie, dlatego nie wiadomo, jak wyrażenia te będą interpretowane przez sądy. Co ciekawe, na ten problem zwracała już uwagę Krajowa Rada Izb Rolniczych w piśmie do Ministra Sprawiedliwości z 2021 r.: „Zasada prawidłowej gospodarki rolnej jako pojęcie nieostre, niedookreślone, daje bardzo szerokie pole do interpretacji, które w naszej ocenie prowadzi niekiedy wręcz do dowolności”. Projektodawcy nie przedstawili także skali „bezzasadnych pozwów” o immisję.
Zakneblowanie głosu większości mieszkańców wsi
Co więcej, „Lex Smród” zakłada, że przy nabyciu nieruchomości poza granicami miast konieczne będzie oświadczenie w akcie notarialnym, że jest się świadomym możliwych zakłóceń korzystania z tej nieruchomości wywołanych działalnością rolniczą prowadzoną na nieruchomościach sąsiednich. Proponowane przepisy mają zabezpieczyć realizację rolniczych funkcji produkcyjnych wsi oraz ograniczyć konflikty społeczne na tym tle. W rzeczywistości najprawdopodobniej całkowicie je wyciszą – ustawa ma wprowadzić swoiste domniemanie legalności działalności rolnika. Przepisy nie różnicują przy tym wielkości gospodarstwa, dotyczyć będą tak samo małego gospodarza jak i wielkie fermy przemysłowe, z którymi przeciętni obywatele już teraz mają niewielkie szanse wygranej.
Trudno nie odnieść wrażenia, że nowelizacja ministra z PSL była pisana nie dla ochrony polskiego rolnictwa, lecz dla zysków wielkich korporacji. Skandaliczny jest też fakt, że chcąc kupić sobie działkę na wsi trzeba będzie się zrzec notarialnie prawa do protestu. Nie chodzi jednak tylko o nowych mieszkańców terenów wiejskich. Wszak zdecydowana większość mieszkańców wsi nie prowadzi już działalności rolniczej. Im wszystkim zagrażają fermy przemysłowe, które pogorszają jakość gleby i wód oraz zanieczyszczają powietrze, co prowadzi do chorób układu oddechowego. Wychodzi więc na to, że minister rolnictwa chce, żeby polska wieś była brudna, skażona i śmierdząca
– komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Według raportu „Polska Wieś 2022. Raport o stanie wsi” gospodarstwa domowe rolników stanowią ok. 8 proc. gospodarstw domowych na wsi (praca na własny rachunek i czerpanie dochodu z rolnictwa). Jeszcze mniejszy odsetek stanowią wielkie fermy przemysłu rolniczego, które będą głównymi beneficjentami tego projektu.
Właścicielami gruntów prowadzącymi działalność rolniczą są nie tylko rolnicy indywidualni, obok których ktoś postanowił postawić sobie dom, ale również duże przedsiębiorstwa, prowadzące produkcję na masową skalę w instalacjach znacząco oddziałujących na środowisko, choćby w ramach tzw. hodowli przemysłowej. Podmioty takie również korzystałyby z wyłączeń odpowiedzialności za immisje, co mogłoby prowadzić do szkód i krzywdy także u osób mieszkających na wsi od pokoleń
– mówi dyrektor prawniczej organizacji Frank Bold, Bartosz Kwiatkowski.
Projekt prezydencki
Analogiczny projekt mający na celu „wzmocnienie pewności prawa i ochrona legalnej działalności rolniczej” przedstawił prezydent, Karol Nawrocki. Również ta nowelizacja zakłada, że nabywając nieruchomość na terenach rolniczych (tj. terenach, na których działalność rolnicza dopuszczona jest w planie ogólnym gminy lub miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego) konieczne będzie oświadczenie o świadomości konsekwencji związanych z działalnością rolniczą.
Ustawa odorowa
Nowelizacja „Lex Smród” stoi w sprzeczności z oczekiwaniami społecznymi i przygotowywanej przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska tzw. ustawy odorowej. Polki i Polacy od 2005 r. czekają bowiem na przepisy, które określiłyby normy stężenia substancji zapachowych w powietrzu i metody oceny zapachowej jakości powietrza, a także minimalne odległości inwestycji rolniczych od zabudowań mieszkalnych. Takie regulacje prawne istnieją w kilku europejskich krajach, m.in. we Włoszech, Holandii i Niemczech. Na początku bieżącego roku Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiedziało, że przygotowywany jest wniosek o wpisanie projektu ustawy odorowej do wykazu prac Rady Ministrów.
Ustawa odorowa jest niezbędna dla tysięcy osób, które – tak na wsiach jak i w miastach – cierpią z powodu unoszącego się w powietrzu smrodu. Tymczasem zarówno propozycja Ministra Rolnictwa, jak i Prezydenta chcą doprowadzić do sytuacji, w której interesy dużego biznesu będą uprzywilejowane w stosunku do interesu społecznego. Politycy ponad podziałami postanowili w ramach zaprezentowanych projektów nie tylko nie wprowadzić norm odorowych, ale wręcz utrudnić obywatelkom i obywatelom dodatku utrudnią ochronę prawa własności przed sądami
– dodaje Radosław Ślusarczyk.
Zgodnie z informacjami z wykazu prac legislacyjnych propozycja Ministerstwa Rolnictwa jest obecnie na etapie opiniowania. Konsultacje publiczne kończą się 30 kwietnia br., po nich nastąpią uzgodnienia międzyresortowe, a następnie projekt zostanie przekazany pod obrady Sejmu i Senatu. Równocześnie nowelizacja prawa zakłada, że nowe przepisy nie będą dotyczyły spraw już trwających w sądach, do nich zastosowane zostaną stare zasady. Ustawa ma wejść w życie po 30 dniach od jej ogłoszenia.