PRACOWNIA 17.04.2026

Los warszawskich dzików trafi w ręce zespołu ekspertów? Ratusz zmienia stanowisko po fali protestów

protest w obronie dzików, Warszawa 2026 r.
Protest w obronie dzików zorganizowali: Warszawski Ruch Antyłowiecki, Inicjatywa Nie Trzaskać Dzików, Inicjatywa Dziki Zostają oraz Akcja Demokracja. Fot. Karolina Walewander Kanał Dziennikarstwa Aktywistycznego

Środowy protest w Warszawie w obronie dzików zgromadził setki osób. Demonstranci domagali się wstrzymania odstrzałów oraz powołania niezależnego zespołu ekspertów, który wypracuje nieśmiercionośne metody rozwiązywania konfliktów między ludźmi a dzikimi zwierzętami. 

Choć stołeczny ratusz nie wycofuje się z polityki redukcji populacji dzików, zdecydował się na częściowy krok w stronę postulatów protestujących i zapowiedział powołanie eksperckiego zespołu ds. dzików.

To znacząca zmiana stanowiska. Przez wiele miesięcy władze Warszawy blokowały podobny pomysł zgłaszany przez radnych stowarzyszenia Miasto Jest Nasze oraz środowiska naukowe. List intencyjny w tej sprawie podpisali m.in. prof. Andrzej Elżanowski, lek. wet. Dorota Sumińska, oraz dr inż. Robert Skrzypczyński z Biura Urbanistyki Wielogatunkowej.

Seria kontrowersyjnych interwencji

Decyzja ratusza zapada po miesiącach narastającego oburzenia wokół sposobu traktowania dzików w Warszawie.

Pod koniec lutego OKO.press opisała przypadek lochy, która oprosiła się na terenie szpitala psychiatrycznego. Zwierzę zostało zabite, a później uśmiercono także młode. Sprawa wywołała pytania o humanitarność działań służb.

Pod koniec marca na Bemowie zamknięto 12 warchlaków i cztery lochy na placu zabaw, a następnie je zabito – na oczach mieszkańców, w tym dzieci. W Wielkanoc media obiegły zdjęcia uśmiercania dzików na Mokotowie po zniszczeniu rabaty tulipanów.

Można było zastosować metody humanitarne, a nie zabijać zwierzęta na oczach mieszkańców, w tym dzieci. Oddajcie los dzikich zwierząt w ręce ekspertów, nie myśliwych 

– napisała w mediach społecznościowych, obecna na proteście aktorka i mieszkanka Warszawy, Maja Ostaszewska.

Cztery godziny tłumaczeń urzędników

Te wydarzenia były jednym z tematów posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska Rady Warszawy 13 kwietnia. Obrady trwały cztery godziny.

Urzędnicy przekonywali, że działają w interesie bezpieczeństwa publicznego i wskazywali na konflikty ludzi z dzikami. Podkreślali też, że relokacja zwierząt jest obecnie nie możliwa ze względu na przepisy dotyczące ASF.

Redukcja populacji pozostaje dziś jedynym realnym narzędziem, stosowanym również w innych miastach w Polsce

– podkreślała Przewodnicząca Komisji Renata Niewitecka (PO).

Miasto poinformowało, że inwentaryzacja dzików metodą teledetekcji wykazała ok. 3 tys. osobników żyjących w granicach Warszawy (stan na 2025 r.). Prowadzone są zgłoszenia i interwencje polegające na płoszeniu lub uśmiercaniu zwierząt, działania edukacyjne oraz próby zwiększania atrakcyjności siedlisk leśnych.

Prezydent Rafał Trzaskowski podkreślał w TVN, że populacja rośnie szybko, a priorytetem jest bezpieczeństwo mieszkańców.

Społecznicy: miasto skupia się na odstrzałach

Choć miasto zaprosiło na posiedzenie komisji głównie środowiska łowieckie, przedstawiciele strony społecznej przedstawili propozycje alternatyw wobec odstrzałów. Ich zdaniem Warszawa pomija skuteczne, nieśmiercionośne metody zarządzania konfliktem z dzikami. 

Miasto może działać na wielu polach. W odniesieniu do miejsc wrażliwych, gdzie obecność dzików generuje najsilniejsze obawy (np. place zabaw, tereny szkół) mogę zapewnić adekwatne ogrodzenia, planować zieleń tak, by nie była ona atrakcyjna dla dzików, a doraźnie stosować odstraszanie przy pomocy repelentów opartych o zapachy drapieżników lub substancje drażniące. 

– mówił Robert Skrzypczyński z Biura Urbanistyki Wielogatunkowej

Ekspert wymienia też inne możliwe działania: informowanie mieszkańców o tym, jak tanimi metodami zabezpieczać ogrodzenia prywatnych posesji czy ogródków działkowych przed ich uszkodzeniem przez dziki. 

Kolejny element to zidentyfikowanie odcinków dróg z największym ryzykiem kolizji i wdrożenie na nich działań z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Skrzypczyński mówi także o konieczności zakończenia rozlewania się zabudowy w sposób, który prowadzi do fragmentacji siedlisk. 

Należy wnioskować o odsunięcie obwodów łowieckich od granic miasta, tak by nie wypychać zwierząt w kierunku obszarów zabudowanych. Wystąpić do warszawskich uczelni z prośbą o podjęcie współpracy, wraz z zagranicznymi partnerami, przy projekcie badawczym dot. immunoantykoncepcji. Ponadto ustanowić trwałe struktury zarządzania tym zjawiskiem, w tym identyfikujące przyczyny powtarzających się zgłoszeń w danym miejscu, tak by zaadresować ich przyczyny. Niewykorzystanych kierunków działań jest dużo.

– dodaje Skrzypczyński

Krytycy wskazują też na brak weryfikacji zgłoszeń i stosowanie odstrzałów jako domyślnego narzędzia.

W sprawie dzików Rafał Trzaskowski zaufał myśliwym, a nie naukowcom. I to nie działa, bo dzików wciąż przybywa. Prezydent wydaje decyzje blankietowe, obejmujące setki zwierząt, z góry uzasadniając je bezpieczeństwem. Tymczasem nie ma weryfikacji, czy dana sytuacja rzeczywiście stanowi szczególne zagrożenie dla obiektów użyteczności publicznej

– mówiła w wywiadzie dla Gazety Wyborczej adwokatka Karolina Kuszlewicz.

Eksperci podkreślają również, że działania prowadzone publicznie, często na oczach mieszkańców i dzieci, pogłębiają społeczne napięcia.

Protest w obronie dzików, Warszawa 15 kwietnia 2026 r.
Środowy protest w Warszawie w obronie dzików zgromadził setki osób. Fot. Karolina Walewander Kanał Dziennikarstwa Aktywistycznego

Lekceważony kluczowy problem: odpady

Eksperci wskazywali, że miasto lekceważy problem odpadów komunalnych, które stanowią łatwe źródło pokarmu dla zwierząt.

Kluczowym czynnikiem habituacji dzików do życia w miastach jest dostęp do stałego źródła pokarmu w postaci odpadów i dokarmiania. Z tego względu w ramach kompleksowej polityki minimalizacji liczby sytuacji konfliktowych miasto powinno skutecznie zabezpieczyć pojemniki na śmieci (przydomowe, osiedlowe, uliczne), a także maksymalnie ograniczyć zjawisko dokarmiania, w tym przypadkowego dokarmiania poprzez dostęp dzików do karmy wystawianej kotom wolnożyjącym. Sama edukacja nie wystarczy, miasto musi wdrożyć odpowiedni standard pojemników oraz co najmniej karmników dla kotów wolnożyjących. Obie te kwestie leżą w kompetencjach gminy.

– podkreślał Skrzypczyński

ASF w tle sporu o warszawskie dziki

W tle pozostaje polityka walki z ASF, czyli afrykańskim pomorem świń. To choroba nieszkodliwa dla ludzi, ale groźna dla hodowli świń.

W Polsce populacja dzików spadła z 264 tys. w 2016 r. do ok. 60 tys. w 2026 r. Część ekspertów wiąże to z intensywnymi odstrzałami i wskazuje, że może to wpływać na migrację zwierząt do miast.

Mieszkańcy wolą współistnienie

Badania z wielu europejskich miast (Berlin, Barcelona, Saloniki, Gdańsk i Kraków) pokazują, że mieszkańcy – choć obawiają się dzików – częściej sprzeciwiają się ich eliminacji niż popierają odstrzały.

Znacznie częściej wybierają rozwiązania oparte na ograniczaniu konfliktów i współistnieniu, a nie eliminacji zwierząt.

Co dalej? 

Miasto nie rezygnuje z odstrzałów. Społecznicy zapowiadają dalszą presję i monitorowanie prac nowego zespołu ekspertów.

Jesteśmy w sytuacji kryzysowej. Potrzebne są rozwiązania dobre i bezpieczne zarówno dla ludzi, jak i dla dzików. Prezydent Trzaskowski potrzebuje lepszych doradców. Nie trzeba ich szukać daleko 

– mówi Katarzyna Jaślar z Akcji Demokracji, współorganizatorka protestu