„Wszyscy etatowi pracownicy PZŁ, którzy nie brali udziału w konsultacjach do zwolnienia w trybie natychmiastowym” – piszą rozgoryczeni myśliwi
Co najwyżej 8,2% osób zarejestrowanych w Polskim Związku Łowieckim wzięło udział w konsultacjach, dotyczących nowelizacji ustawy zezwalającym na udział dzieci w polowaniach. Rzeczywisty wynik, jak sugerują na formach sami myśliwi, jest z pewnością niższy. Na tych samych grupach trwa rozliczanie z bardzo niskiej frekwencji. „Wszyscy etatowi pracownicy PZŁ, którzy nie brali udziału w konsultacjach do zwolnienia w trybie natychmiastowym” – komentują myśliwi. Inni wskazują na polityczny charakter tej nowelizacji.
„Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo łowieckie” autorstwa posłów i posłanek Konfederacji domaga się zniesienia zakazu udziału osób poniżej 18 roku życia w polowaniach. Konsultacje tego projektu trwały do 17 stycznia br. Pomimo mobilizacji w środowiskach myśliwskich, na ok. 135 tys. zarejestrowanych członków Polskiego Związku Łowieckiego tylko 11 108 osób odpowiedziało, że ta nowelizacja jest potrzebna.
Myśliwi żalą się na swoich forach, że rzeczywista frekwencja musiała być znacznie niższa, ponieważ głosowali też członkowie rodzin myśliwych: „Nie każdy, kto poparł sprawę jest myśliwym, zatem realnie wywiązało się rzetelnie może z 5-6%”. „Nie chcę dorzucać do ognia, ale te 11 tys. to niestety nie sami myśliwi, bo myślę, że prawie każdy z myśliwych, który głosował, również wysyłał to rodzinie i znajomym, więc śmiało ze 30% głosów na „tak” to rodzina i znajomi... Zostawało by realnie jakieś 7 tys...” – czytamy pod postami z 22 stycznia br. na facebookowych grupach „My myśliwi” oraz „Związek Zawodowy »Wspólna Sprawa«”.
Polowanie na forach
Związek Zawodowy „Wspólna Sprawa” tak się definiuje na swojej stronie: „Nasza wizja to silny dobrze działający związek zawodowy, który broni i wspiera myśliwych, efektywnie wpływa na zmiany prawa w celu uniezależnienia, kontynuacji i rozwoju łowiectwa (...)”. To właśnie ich profile w mediach społecznościowych prezentowały w kilku postach imienne listy członków poszczególnych komisji PZŁ, wskazując, kto wziął, a kto nie wziął udziału w konsultacjach. I tak np. na 26 osób „Komisji Kultury Łowieckiej” udział w konsultacjach wzięło tylko dziesięć; na 22 osoby „Komisji Edukacji” – 11. Lepsze frekwencje były w „Komisji Szkoleniowej” – na 19 osób, 6 nie brało udziału w konsultacjach, a w „Komisji Młodych Myśliwych” na 41 osób – 12, choć ze względu na charakter tych komisji opinie myśliwych były jednoznaczne: „Kogo edukować i przekazywać kulturę jak nie młodzieży. Komisja młodych miała właśnie działać w Internecie i pokazywać łowiectwo, a jednak ciężko wypełnić ankietę”; „Zawiedziony jestem komisją młodych… Powinno być 100%”.
Liczne postulaty członków PZŁ
Znacznie dosadniej komentowano władze okręgowe: „Wszyscy etatowi pracownicy PZŁ, którzy nie brali udziału w konsultacjach do zwolnienia w trybie natychmiastowym, dyscyplinarnie z powodu nie wykonywania swoich obowiązków!!!”; „Ja bym tych łowczych okręgowych, którzy nie oddali głosu wyj…ł na zbitą mordę z roboty”.
Chociaż biorąc pod uwagę wspomnianą ośmioprocentową frekwencję, akurat władze związku prezentowały się znacznie lepiej: Zarząd Główny zagłosował przy 100% frekwencji, wynik Naczelnej Rady Łowieckiej to 67%, a Łowczych Okręgowych – 49%. Rozgoryczeni myśliwi dostrzegali więc także problem wśród szeregowych członków: „(...) w moim kole udział wzięło 3 myśliwych. Jeszcze jakieś pytania? Żenada poprostu żenada”.
Polityczni myśliwi
Nie brakowało jednak głosów, wskazujących, że władze PZŁ są uwikłane w politykę: „Moim zdaniem to pokazuje, że stanowiska w PZŁ są po prostu polityczne. A skoro są polityczne to strach brać udział w konsultacjach, które są jawne”. I trudno się temu dziwić, skoro prezes PZŁ, Mariusz Możdżonek, jest członkiem „Nowej Nadziei”, partii Sławomira Mentzena, która wchodzi w skład Konfederacji, a więc autorów nowelizacji.
Część osób usprawiedliwiała swój brak udziału w konsultacjach problemami z technologicznymi i koniecznością logowania się przez profil zaufany lub przez bankowość elektroniczną: „Przepraszam, wstyd się przyznać, ale nie udało mi się przejść przez profil zaufany”; „(...) chciałem oddać głos poprzez linki, które były udostępniane; nie mogłem się zalogować ani poprzez profil zaufany, bankowość itp., bo wyskakiwał jakiś dziwaczny błąd”.
Frekwencja w tych konsultacjach jasno pokazuje, że samym myśliwym nie zależy na tej ustawie i że środowisko łowieckie jest bardzo podzielone, a sama nowelizacja ma polityczny charakter zbijania kapitału przez skrajnie prawicowe partie. Nie ma naszej zgody na robienie polityki kosztem dobra dzieci
– komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Wątpliwe zwycięstwo
Z jednej strony na pytania w ankiecie „Czy według Pani/Pana przyjęcie tej ustawy jest potrzebne?” oraz „Czy akceptuje Pani/Pan rozwiązania zawarte w projekcie ustawy?”, zdecydowanego poparcia udzieliło odpowiednio 64,12% i 63,5%, to już na piąte pytanie, o całościowe poparcie ustawy, na „tak” było 50,8%, a na „nie” 49,2%.
Trudno się więc dziwić, że myśliwi są rozczarowani, że nie potrafili zmobilizować się w sprawie, która być może tylko przez niektóre kręgi jest sztucznie nagłaśniana i rozdmuchiwana
– mówi Radosław Ślusarczyk.
Zresztą konsultacje sprzed paru miesięcy (październik 2025) w kwestii nowelizacji obligującej myśliwych do regularnych badań lekarskich i psychologicznych wypadły jeszcze gorzej. Na 21 tys. osób biorących w konsultacjach 61,4% głosów zdecydowanie poparło zmiany w prawie, a tylko 36,8% było im przeciwnych.
Tak niska frekwencja wśród członków Polskiego Związku Łowieckiego, jak i obowiązujące w Polsce prawo chronienia najmłodszych przed szkodliwymi dla ich psychiki doświadczeniami, powinno dać do myślenia decydentom. Dlatego oczekujemy, że polski parlament odrzuci tę niebezpieczną nowelizację
– apeluje Radosław Ślusarczyk.