Konfederacja chce, by dzieci uczestniczyły w zabijaniu zwierząt
Grupa posłów Konfederacji złożyła projekt zmiany ustawy Prawo łowieckie, domagając się zniesienia zakazu udziału osób poniżej 18 roku życia w polowaniach. Stoi to w sprzeczności z polskim prawem, które nie pozwala na uśmiercanie zwierząt kręgowych w obecności niepełnoletnich. Z kolei obecna wiedza psychologiczna i badania wykazują, że dzieci, doświadczające przemocy i okrucieństwa wobec zwierząt, są trzykrotnie częściej skłonne do zadawania jej w przyszłości – zarówno zwierzętom, jak i ludziom. Dlatego też obowiązkiem państwa prawa jest ochrona najmłodszych obywateli przed narażaniem (również przez rodziców) na szkodliwe i niebezpieczne dla ich rozwoju treści.
Art. 72 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowi: „Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją”. Z kolei o obserwowaniu przez dzieci przemocy (w tym przypadku wobec innych gatunków) mówi z kolei art. 34 ust. 4 pkt 2 Ustawy o ochronie zwierząt: „Zabrania się uboju lub uśmiercania zwierząt kręgowych przy udziale dzieci lub w ich obecności”.
Także komentarz ogólny Komitetu Praw Dziecka ONZ nr 26 z 22 sierpnia 2023 r. w sprawie praw dziecka i środowiska wprost stwierdza, że dzieci muszą być chronione przed wszelkimi formami przemocy fizycznej i psychicznej, w tym przed narażeniem na przemoc wobec zwierząt. Oznacza to, że zapobieganie ekspozycji dzieci na przemoc wobec zwierząt zostało oficjalnie uznane za element ochrony praw dziecka.
Zaprowadzenie nieletnich do rzeźni oznaczałoby w myśl obowiązujących przepisów ścigane prawem przestępstwo. Zabijanie i dobijanie zwierząt czy rytualne układanie ich ciał w czasie pokotu jest dokładnie takim samym narażaniem psychiki dziecka. Dlatego bez względu na opinię opiekunów, prawo zabrania udostępniania nieletnim treści pornograficznych i epatujących agresją, np. w filmach. Polowania zaś to brutalna lekcja przedmiotowego traktowania żywych stworzeń, która niesie ogromne ryzyko dla rozwoju psychologicznego dzieci
– komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Z tych samych powodów psychologowie, pedagodzy, jak i organizacje społeczne od lat domagały się zakazu uczestnictwa nieletnich w polowaniach, co pod presją społeczną nastąpiło w 2018 r. Dr Barbara Błońska, kryminolożka w Katedrze Kryminologii i Polityki Karnej Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego wskazywała wówczas, że w świetle ugruntowanej wiedzy doświadczanie przez dziecko śmierci zwierzęcia i jej bezpośrednich skutków, niesie za sobą poważne konsekwencje dla jego psychiki, jak pokazały badania – dzieci, które doświadczały przemocy i okrucieństwa wobec zwierząt, trzykrotnie częściej były skłonne do zadawania jej w przyszłości – zarówno zwierzętom, jak i ludziom.
Argument myśliwych, że zakaz zabierania dzieci na polowania to zamach na prawa rodzicielskie, komentowała zaś Mirosława Kątna, współtwórczyni Komitetu Ochrony Praw Dziecka:
Nie można sobie uzurpować prawa do bycia posiadaczem dziecka i robienia z nim, czego się zechce, bo taka jest tradycja w czyjejś rodzinie. Jeśli tradycja jest krzywdząca, to trzeba posłuchać psychologów, wychowawców, nauczycieli czy nawet ekologów. Tak jak słuchamy lekarzy, gdy dziecko jest chore na grypę lub katar, którzy doradzają nam, co zrobić, aby dziecko było zdrowe. Tutaj mamy do czynienia z podobną sytuacją – też należy kogoś posłuchać.
Innym poważnym zagrożeniem udziału nieletnich w polowaniach jest kwestia ich bezpieczeństwa. Wypadki z udziałem broni myśliwskiej zdarzają się najczęściej w czasie polowań. Niesławne „pomyliłem z dzikiem” powraca często w doniesieniach medialnych. Mimo obowiązującego zakazu uczestnictwa dzieci w polowaniach, w sierpniu 2025 r.pomylony z dzikiem został postronny mężczyzna, stojący przy furtce swojego domu. Jak wykazała prokuratura w polowaniu uczestniczył dwunastoletni chłopiec.
Emitowany w ostatnim czasie dwuczęściowy reportaż Polsatu „Polowanie na kasę”, autorstwa Moniki Gawrońskiej i Jacka Smaruja, pokazał patologię, jaka toczy od lat Polski Związek Łowiecki. Dziennikarskie śledztwo wykazało szereg sytuacji, w których członkowie PZŁ świadomie łamali prawo dla korzyści majątkowych. Proceder organizowania polowań, w których czynny udział mogą wziąć osoby bez uprwnień łowieckich czy pozwolenia na broń, a także zabierania na nie nieletnich – jest powszechny. Wbrew powtarzanym przez myśliwych sloganom o ich dbaniu o przyrodę, materiał dziennikarzy pokazał, że za odpowiednią sumę organizowane są także polowania na gatunki chronione.
W uzasadnieniu poselskiego projektu możemy przeczytać, że: „Projektowana zmiana umożliwi zainteresowanie młodych osób łowiectwem oraz zwiększenie liczby potencjalnych myśliwych w przyszłości”. Posłowie Konfederacji, będący autorami proponowanej nowelizacji, nie wykazują jednak, że Polski Związek Łowiecki wymaga uzupełnień kadrowych. Mało tego, jak wynika z danych PZŁ, w ostatnich 25 latach liczba członków związku myśliwych wzrosła o ponad 25 tys.
Posłowie Konfederacji szukają absurdalnych uzasadnień dla projektu, który jest oczywistym chwytem politycznym i zbijaniem wyborczego kapitału w środowisku myśliwych. Zresztą sam prezes PZŁ, Marcin Możdżonek, od czerwca zeszłego roku jest członkiem Nowej Nadziei, wchodzącej w skład Konfederacji. Konstytucja i prawa dziecka jednak w jednoznaczny sposób chronią najmłodszych obywateli, dlatego mamy nadzieję, że rząd stanie po stronie dobra dzieci, Konstytucji i państwa prawa
– podsumowuje Radosław Ślusarczyk.
Obecnie poselski projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo łowieckie został poddany konsultacjom.