Jesteś tutaj: Dzikie Życie / Numery Dzikiego Życia
W rezultacie nieprzerwanych kampanii prowadzonych już od dawna przez Pracownię, a obecnie także i inne organizacje ekologiczne oraz dzięki staraniom naukowców i przyrodników wilk jest w Polsce gatunkiem chronionym, jednak rozporządzenie z dnia 6 stycznia 1995 roku czyniło wyjątki: na obszarach dawnych województw krośnieńskiego, suwalskiego i przemyskiego na wilka nadal wolno było polować. Dopiero 2 kwietnia 1998 roku minister wydał nowe rozporządzenie obejmujące ochroną wilka faktycznie na terenie całego kraju. Dzięki temu rozporządzeniu Polska stawiana jest w Europie za przykład mądrej polityki ekologicznej w zakresie ochrony tego zagrożonego gatunku, spełniającego niezmiernie pożyteczną rolę w ekosystemach leśnych.
Wilk nadal jednak pozostał dla wielu środowisk problemem. Narzekają niektórzy hodowcy owiec, którzy prowadzą hodowlę na obszarach występowania wilka i nie potrafią zadbać o należytą ochronę stad, niektórzy myśliwi domagają się odstrzału wilków, które stanowią dla nich konkurencję w łowisku i są atrakcyjnym trofeum. Co jakiś czas wojewodowie pod naciskiem lobby łowieckiego lub w obawie przed koniecznością wypłacania odszkodowań za straty od wilków w zwierzętach gospodarskich występują do ministra o zgodę na odstrzał pewnej ilości wilków. Niektórzy dziennikarze powtarzają opinię o niebywałej krwiożerczości wilków, a nawet zagrożeniach ludzi przez wilki. Chociaż nie jest znany ani jeden przypadek zjedzenia człowieka przez wilka wciąż jeszcze najpopularniejszy obraz wilka w świadomości społecznej jest ten opisany w bajce o Czerwonym Kapturku. Ponieważ z nadejściem nowego roku możemy się spodziewać kolejnych nacisków, by znieść ochronę wilka w miejscach jego najliczniejszego występowania, a więc jego naturalnych ostoi, „Pracownia”, będąca w Polsce oficjalnym reprezentantem International Wolt Federation (Międzynarodowej Federacji Wilczej) opracowała raport przedstawiający zbiór informacji o wilkach, dotyczących roku 1999. Nie ma on charakteru naukowego, gdyż zebrane informacje są bardzo cząstkowe i nikt nie jest w stanie jednoznacznie stwierdzić, ile wilków żyje obecnie w naszym kraju i ile ofiar wśród zwierząt hodowlanych faktycznie można przypisać wilkom. Straty wśród zwierząt dzikich nie są tematem tego opracowania, gdyż są to naturalne ofiary tych drapieżników i mówienie o „stratach” jest wyłącznie wyrazem myślenia komercyjnego, w którym przyroda traktowana jest jako przedmiot handlu (wiadomo, że za jelenia lub sarnę zastrzeloną przez myśliwego wpłaca on pewną kwotę pieniędzy dzierżawcy obwodu łowieckiego, podczas gdy wilk po prostu to zwierzę zjada). Nasz raport pokazuje jednak jak wyolbrzymione bywa „zagrożenie przez wilki” i jak daleka od prawdy jest powtarzana czasami opinia, że wilki będące pod ochroną strasznie się rozmnożą, zjedzą cały dobytek, a na koniec nas - ludzi.
WILK
JEST ZŁY - informacje prasowe
„Zagryziona kilkadziesiąt metrów od obejścia jałówka ważyła 250
kg /.../ Prawdopodobnie dokonał tego wilk, lecz nie można wykluczyć
działalności dużego psa. Drapieżnik zagryzł ofiarę i przeciągnął
ćwierćtonową zdobycz 7 m dalej. O tym, że to pojedynczy wilk
świadczyć może fakt, że z jednej strony przyszedł, w drugą zaś się
oddalił. /.../ Przed kilkunastoma dniami odnotowano podobne
przypadki na łąkach między przejazdem kolejowym w Żabnie a Brusami.
/.../ W ewidencji koła łowieckiego i nadleśnictwa wilk nie
występuje. W myśl starej ustawy myśliwi mogli strzelać do
szkodników, psów i kotów w łowisku. Gdy ono obowiązywało, pomyłkowo
zastrzelono w naszym regionie kilka wilków. /.../ Zimą podobno
widziano wilka w okolicach Giełdona. Prawie dwa lata temu
drapieżnik uśmiercił kilkanaście owiec w Widnie. Później okazało
się, że zagryzły je psy.”
„Gazeta Pomorska”, 8 października 1999
„Wilki pożarły psa - W Wierchomli Małej w gminie Piwniczna
ofiarą wilka padł pies myśliwski rasy posokowiec holenderski. /.../
W tutejsze ostępy leśne przyjechał na polowanie profesor z
Uniwersytetu Warszawskiego. Zapragnął upolować cielaka jelenia.
Nauczyciel akademicki miał dobre oko, gdyż ustrzelił to, co
zapragnął. Cielak jelenia nie padł od razu, ale raniony uciekł.
Myśliwy w poszukiwaniu zwierzęcia wypuścił psa. Ten jednak długo
nie wracał. Okazało się, że około 50 m od stanowiska znaleziono
rozszarpanego przez wilki psa. Myśliwy wycenił jego wartość na l
tys. złotych i tyle wypłacił mu Urząd Wojewódzki
/.../.”
„Dziennik Polski”
„Wilk jest w Polsce pod całkowitą ochroną. Nie wolno do niego
strzelać, więc czuje się pewny i przychodzi nawet do środka wsi w
pobliże szkoły podstawowej /.../ Wilki mogą zmniejszyć dochód
(nadleśnictwa za polowania krajowe i dewizowe - red.) nawet o
połowę /.../ Sam od wielu laty zajmuję się zawodowo ekologią i
miałem bardzo wiele odczytów i wykładów na ten temat na wyższych
uczelniach. Sądzę, że ekologia budowana na krzywdzie ludzkiej nie
ma przyszłości.”
Robert Toporkiewicz, „Łowiec Polski”
04/99
W województwie warmińsko-mazurskim prasa podawała o pladze wilków w
czerwcu 1999. Zagryzły kilka zwierząt domowych, widziano jakoby
wieloosobowe watahy wilków wałęsające się po okolicy (informacja od
anonimowego pracownika UW). 25 VIII 99 „Gazeta Olsztyńska”
informuje, że Maria Mellin, konserwator przyrody z Olsztyna
wystąpiła do głównego konserwatora przyrody z prośbą o zgodę na
odstrzał 5 wilków. Według tej gazety „w naszym regionie żyje
prawie 100 wilków”. Jak powiedział łowczy wojewódzki Dariusz
Zalewski „w rejonie /dawnego woj. Olsztyńskiego/ zadomowiło się
prawie 40 wilków gromadząc się w lasach w okolicach Górowa
Iławeckiego i Jedwabna. Jednak to nie w tym rejonie dojdzie do
odstrzału /.../ Większe szkody robią one w okolicach Dubeninek,
Kowali Oleckich i Gołdapi. /.../ Do wilków będzie można strzelać
tylko na terenie gospodarstw, w których robią
szkody.”
Muszyna:
„Wataha wilków dokonała spustoszenia w jednym z gospodarstw w
Muszynie. W nocy, w zagrodzie położonej na górze Nowińskiej, wilki
zagryzły trzy owce i sześć kóz. Kilkunastu zwierząt z trzody do tej
pory nie odnaleziono prawdopodobnie rozpierzchły się po lesie. W
rejonie Muszyny to pierwszy taki przypadek od 1997
roku."
„Gazeta w Krakowie”, 31 lipca-l sierpnia 1999
Wiżajny:
„Od początku maja, kiedy zwierzęta hodowlane wyszły na
pastwiska, w gminie Wiżajny zanotowano prawie 30 przypadków ataków
wilków na cielęta. Wilki coraz bardziej oswajają się z wiejskim
otoczeniem, podchodzą bardzo blisko gospodarstw. /.../ Eugeniusz
Dębowski z Kłajpedy wybierał się do Suwałk na jarmark. Dwadzieścia
metrów od jego zabudowań dwa wilki rozszarpywały cielaka. Rolnilk
spłoszył je, uciekły w kierunku Kłajpedki ... /.../ W ostatnich
latach w gminie Wiżajny rocznie dochodziło do pięciu-sześciu
przypadków ataków wilków na bydło /.../ Mające naturalną bazę w
Puszczy Rominckiej drapieżniki wypuszczają się nawet na 30
kilometrów. Grasują we wsiach Kłajpeda, Żelaskowizna, Dziadówek.
Bolcie (to granica województw podlaskiego i
warmińsko-mazurskiego).
/.../ Od maja żaden z chłopów odszkodowania nie dostał, bo w
budżecie nie ma pieniędzy./.../."
„KurierPoranny”, 23
sierpnia 1999
Nadleśnictwo Rudnik (obwód polowań dewizowych):
„W ubiegłym sezonie dewizowe polowania przyniosły rudnickiemu
nadleśnictwu 103 tys. marek. Teraz wpływy mają wzrosnąć do 200
tysięcy. /.../W realizacji ambitnych planów nadleśniczego
najbardziej przeszkadzają nie ludzie, lecz wilki. Edward Tomecki
osobiście bardzo je lubi ale nie uważa, że powinny mieć jakieś
przywileje. Na terenie Nadleśnictwa Rudnik jest 30 wilków (o 25 za
dużo!!!), które dokładnie trzebią zwierzynę, szczególnie sarny,
daniele i warchlaki (dorosły wilk musi zjeść 1,5 kg mięsa na dobę).
Na razie Ministerstwo Ochrony Środowiska nie zgodziło się na
odstrzał.”
„Tygodnik Nadwiślański”, nr 33.
Pomimo ochrony gatunkowej
jest mniej szkód od wilków w Bieszczadach!
Dziennikarze chętnie podejmują temat
krwiożerczości wilków i raczej przesadzają opisując jakie to
wielkie szkody wyrządzają te zwierzęta. Tymczasem wychodzący w
Polsce Południowo-Wschodniej dziennik „Super Nowości” poinformował
w artykule z dnia 29 września br., że „Owczarze mogą spać
spokojnie. Jeśli bieszczadzcy hodowcy owiec w spokoju przetrwają
październik, będą mogli powiedzieć, że ten rok pod względem
wilczych napadów na owce był najpomyślniejszy od 1994
roku.”
ILE JEST WILKÓW I ILE NAS
KOSZTUJĄ?
Informacje od służb ochrony przyrody, pracowników parków,
leśników i innych urzędników:
Województwo śląskie
Problem z wilkami może występować
co najwyżej w beskidzkiej części województwa śląskiego. Na reszcie
obszaru województwa wilków nie ma prawie w ogóle. Brak obecnie
doniesień o stwierdzeniach wilków w Lasach Rudzkich i Lasach
Tarnogórsko-Lublinieckich (takie stwierdzenia były na przełomie lat
80 i 90-tych). Z informacji, które dotarły do nas przed rokiem
wynikało, iż wilki opuściły również lasy pszczyńskó-kobiórskie.
Pojawiła się natomiast rodzina wilków, w okolicy Sławkowa i Pustyni
Błędowskiej i to może być jedyna wilcza wataha na nie-górskim
obszarze województwa śląskiego. Przed kilkoma laty podnosiły się
głosy ze strony łowczego wojewódzkiego i innych myśliwych, że wilki
na Śląsku strasznie się rozmnożą i zjedzą całą zwierzynę. Obecnie
ilość wilków w województwie szacuje się na ok. 30 sztuk (informacja
z Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska i innych źródeł
własnych).
Województwo warmińsko-mazurskie:
Pracownik Urzędu Wojewódzkiego, który prosił o nie ujawnianie jego
nazwiska poinformował w sierpniu, że według prof. Bobka ilość
wilków to około 50 sztuk. Szkody wyrządzone przez nie na terenie
województwa to około 70 potwierdzonych przez komisję. Wypłacono aż
40 tys. zł. odszkodowań. Na pytanie jak wyglądała procedura
ustalania szkód informator wyjaśnił, że wezwany weterynarz
stwierdzał zgon i w rezultacie czego on wystąpił, następnie
powołuje się komisję, w skład której wchodzą: przedstawiciel danej
gminy lub powiatu, miejscowy weterynarz, ktoś z nadleśnictwa i koła
łowieckiego. Komisja taka stwierdza czy szkoda powstała od wilka
czy nie. Na tej podstawie biegły określa sumę odszkodowania.
Protokół przedstawia się poszkodowanemu, który jeśli się zgodzi,
podpisuje protokół uzgodnień - jeśli nie, wnosi sprawę do
sądu.
Województwo podkarpackie:
Według pierwszej, telefonicznej informacji dowiedzieliśmy się, że
według Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych na obszarze
województwa żyje aż 700 wilków. Taką liczbę podawali też niektórzy
dziennikarze piszący, że wypłacono odszkodowania na kwotę około 3
tys. złotych. Wkrótce otrzymaliśmy jednak znacznie precyzyjniejsze
dane. Rzecznik prasowy RDLP przekazał dokładną informację, według
której na dzień 31 marca 1999 na terenie RDLP Krosno żyło 413
wilków (w tym 306 na terenie dawnego woj. krośnieńskiego, a 101
przemyskiego).
Rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego w piśmie z dnia 30
sierpnia poinformował, że „według szacunków dokonanych na
wiosnę br. przez pracowników Lasów Państwowych i członków Polskiego
Związku Łowieckiego na terenie województwa bytuje około czterystu
sztuk tych drapieżników. /.../ Od l stycznia br. do chwili obecnej
uznano za zagryzione przez wilki 50 sztuk owiec oraz 2 sztuki bydła
domowego. Z tego tytułu wypłacono 4,5 tys. złotych właścicielom
bydła i owiec, co stanowi 11,25% łącznej wysokości odszkodowań
wypłaconych /.../ za szkody wyrządzone przez zwierzęta chronione,
za które odpowiada „Skarb Państwa.” Pozostałe szkody
(blisko 90%!) pochodziły od bobrów, niedźwiedzi (zniszczone ule) i
jedna szkoda od żubrów (zniszczony podrost). W poprzednim roku, w
okresie 30 IV’98 -15 V’98 wilki zagryzły według danych RDLP 52 owce
(Brzegi Dolne - 18, Lutowiska - 15, Bircza - 8, Komańcza - 8,
Wet1ina - 3).
Według RDLP w Krośnie w okresie l IV '98 - 31 III '99 wilki
zagryzły 428 jeleni, 394 sarny, 81 dzików, a w okresie: l IV '99 -
30 IV 99 50 jeleni, 38 saren i 3 dziki.
W pierwszej połowie roku 1999 znaleziono dwa wilki
skłusowane.
W Nadleśnictwie Rudnik (dawna Puszcza Sandomierska) istnieje obwód
polowań dewizowych, gdzie myśliwi chcą odstrzelić 25 z 30 wilków,
gdyż stanowią one konkurencję dla myśliwych. MOŚZNiL nie wyraziło
zgody na odstrzał.
Województwo podlaskie:
Wojewódzki konserwator
przyrody poinformował pod koniec sierpnia, że na terenie
województwa żyje 200 wilków. Miało miejsce około 40 - 50 przypadków
ataków wilków, głównie na cielęta, byczki, jałówki, źrebaki, w
jednym przypadku kilkadziesiąt gęsi (wilki zaatakowały fermę). Sumy
wypłaconych odszkodowań nie podano, będzie znana dopiero na koniec
roku. Ponieważ nie ma pieniędzy na odszkodowania, więc nawet jeśli
szkody będą udokumentowane, to poszkodowani będą musieli dochodzić
swoich racji przed sądem.
W tym województwie procedura ustalania szkód wygląda następująco:
weterynarz stwierdza, czy zwierzę było zagryzione i wydaje
zaświadczenie, któremu czasami towarzyszy materiał fotograficzny.
Protokół komisyjny wysyłany jest następnie do wojewody. Jeśli na
jakimś obszarze stwierdzi się występowanie wilków, wtedy wysyła się
biegłego w celu określenia wartości strat - biegły przedstawia
operat i na jego podstawie wypłaca się odszkodowanie. Jeśli
poszkodowany nie zgadza się z nim, wówczas oddaje sprawę do
sądu.
Województwo małopolskie:
Polski Związek Łowiecki ma dane jeszcze z 1998 roku, według nich
żyło tam wówczas 156 wilków.
Jak informuje pani Bożena Kotońska, woj. konserwator przyrody, suma
wypłaconych odszkodowań za straty od wilków wyniosła 22 650 zł (w
tym 8 930 zł zaległego odszkodowania za zeszły rok wypłacone w
styczniu, co po odjęciu tej kwoty daje za ten rok 13 720 zł):
Tegoroczne kwoty poszczególnych odszkodowań (w zł) kształtowały się
następująco: 645, 1005, 1860, 720, 3220, 1440, 960, 1380, 2120,
180, 190.
Przyznano więc jedenaście odszkodowań - przeważnie za owce - 59
sztuk zabitych przez wilki (8 odszkodowań), 1 za jałówkę, i dwa za
8 kóz.
W RDLP w Krakowie mają dane tylko z roku 1997 - od tamtej pory
(odkąd wilk został objęty ochroną gatunkową) nadleśnictwa nie liczą
wilków na swoim terenie. Ale dane z 1997 r. też są ciekawe: podaje
się liczbę 76 wilków na terenie RDLP, przy czym jest notatka, że
jest to liczba zawyżona (liczono osobniki migrujące itp.) i ich
stan należy liczyć na 50 zwierząt.
Dyrektor Pienińskiego Parku Narodowego
poinformował, że 2-4 sztuki wilków pojawiają się okresowo zimą.
Przychodzą one prawdopodobnie z Gorców. W ostatnich latach ani na
terenie Parku, ani w jego sąsiedztwie nie zanotowano strat
wyrządzonych wśród zwierząt gospodarskich, mimo prowadzonego wypasu
owiec.
Dyrektor Zespołu Parków Krajobrazowych Pogórza
informuje, że przejściowo, sporadycznie odnotowano występowanie
wilków na krańcach południowych obszaru (Ciężkowicko-Rożnowski PK)
i nie zaistniał problem strat i uszkodzeń.
Kierowniczka Zespołu Dokumentacyjno-Badawczego
Babiogórskiego Parku Narodowego informuje, że od
czasu wejścia w życie ustawy o wypłacaniu odszkodowań za straty
spowodowane przez wilki Park nie miał żadnych roszczeń ze strony
okolicznych hodowców. Z ustnych informacji wiadomo, że baca
wypasający stado około 170 owiec na Hali Śmietanowej (przy granicy
parku), boryka się z atakami wilków na jego stado. Ostatnio o
odszkodowanie za zagryzienie II owiec zwrócił się hodowca w roku
1997. W roku 1999 służby Parku zaobserwowały: podczas zimowego
tropienia - 10 sztuk wilków, z czego 7 opuściło teren Parku; w
lutym widziano 9 wilków, w marcu 4 sztuki. W okresie od lutego do
maja ofiarami wilków padły 3 sarny, 4 łanie i jeden pies myśliwski
foksterier. W latach 1996 - 1998 obserwowano średnio 6 osobników
rocznie. Można więc zaryzykować twierdzenie, że populacja
obserwowanych wilków utrzymuje się na tym samym poziomie
ilościowym.
Województwo lubelskie:
Obserwacja wilka była prowadzona w latach 1998 i 1999 na obszarze
Roztoczańskiego Parku Narodowego. Jak wynika ze
szczegółowego zestawienia obserwacji i według danych zawartych w
syntezie Operatu Faunistycznego Planu Ochrony Roztoczańskiego Parku
Narodowego liczebność wilka na tym terenie kształtuje się w
granicach 5 - 7 osobników. W nadesłanym przez zastępcę dyrektora
Parku zestawieniu, wykonanym dzięki informacjom zebranym przez
zespół kilkunastu pracowników czytamy, że „w bieżącym roku nie
zanotowano jakichkolwiek szkód i skarg w związku z występowaniem na
terenie i w otulinie RPN wilka”.
Województwo zachodniopomorskie:
Dyrektor Drawskiego Parku Krajobrazowego
informuje, że ostatnie badania faunistyczne wykazały, iż wilk na
terenie parku jest gatunkiem przechodnim, pojawiającym się bardzo
rzadko. Przemieszcza się między większymi obszarami leśnymi
położonymi poza parkiem jak Puszcza Drawska i Puszcza Notecka oraz
korytarzami ekologicznymi rzek Drawy, Parsęty i Gwdy.
Prof. Simona Kossak, autorka poradnika do rozpoznawania
przyczyn śmierci zwierząt wypasanych bez dozoru, o wilczym
problemie.
W liście zawierającym komentarz do zbieranych w „Pracowni”
informacji prof. Simona Kossak napisała m.in.: Liczebność
wilków, a pośrednio przeliczanie odszkodowań na wilczą głowę, to
potwornie skomplikowany problem. Nikt nie zna faktycznej
liczebności wilków na danym terenie - i nigdy nie będzie znał:
Zarówno 400 na południu kraju, jak i 80 na Mazurach to liczby
wyssane z palca. /.../ Faktem jest tylko rosnąca liczba wniosków o
wypłacanie odszkodowań /.../ Równocześnie zagęszczenie wilków w
danej okolicy nie musi mieć związku z liczbą ataków na zwierzęta
gospodarskie. Wystarczy, że na danym terenie zagnieździ się JEDNA
para wilków wyspecjalizowanych w tego typu polowaniach, a w ciągu
jednego sezonu pastwiskowego może zabić do 80 sztuk bydła. W
sąsiednich rewirach może mieszkać inna para wilków z młodymi - i
nic. /.../ Uważam, że dojrzewają trzy sprawy: l. Ujednolicenie
procesu stwierdzania szkody i definiowania gatunku sprawcy przez
przeszkolonych, fachowych i obiektywnych lekarzy weterynarii. 2.
Wymuszenie na hodowcach obowiązku zwiększania dozoru (skandaliczne
jest zostawianie zwierząt na całe dnie i noce bez opieki) i
zmuszenie hodowców do ubezpieczania dobytku w terenach
„ryzykownych” . 3. W sezonie pastwiskowym należy bezwzględnie i
fachowo eliminować (czyli bez eufemizmu zabijać) przy martwych
bydlętach w miejscu zdarzenia wszystko co się pojawi: od wiejskiego
pokurcza, przez wilczura sołtysa aż po wilka - czyli wszystkie te
mięsożerce, które się wyspecjalizowały w żywieniu zwierzętami
domowymi. /.../ Niedorzeczne jest natomiast „redukowanie”
populacji jak leci, zimą i co wpadnie pod lufę.
Chcemy w tym miejscu serdecznie podziękować
wszystkim osobom, które przekazywały informacje z całej Polski, a
także tym, którzy nadesłali kilkanaście wycinków prasowych, spośród
których z kilku charakterystycznych skorzystaliśmy we
wstępie.
Razem mamy więc w Polsce około 800 wilków według informacji
oficjalnych, które spłynęły w odpowiedzi na nasze zapytanie
rozesłane do urzędów. Może to oznaczać, że w ostatnich latach nie
nastąpił widoczny wzrost ilości wilków w Polsce. Suma wypłaconych
odszkodowań - około 60 000 zł., jeśli uznać za wiarygodną
informację o wypłaceniu 40 000 zł w woj. warmińsko-mazurskim, co
jednak wydaje się mało prawdopodobne (w województwach gdzie żyje
więcej wilków odszkodowania sięgają najwyżej sumy kilku tysięcy
złotych). Nie jest to więc kwota duża, jeśli zważyć jakie korzyści
płyną z ochrony wilka. Ochrona przyrody zawsze kosztuje, ale jest
to koszt pozorny, gdyż korzyści krótkoterminowe (wpływ na zdrowie
ekosystemu, korzyści z turystyki i dla nauki, korzyści propagandowe
- Polska jest dawana za przykład udanej ochrony gatunku
umieszczonego w czerwonej księdze gatunków zagrożonych i ginących)
i długofalowe zawsze znacznie przekraczają te wydatki. Zebrane
informacje pokazują jednak, że problem z wilkiem jest, i że
tworzy go człowiek. Przede wszystkim należy podkreślić, że
większości strat wśród zwierząt hodowlanych możnaby uniknąć, gdyby
rozwinął się program edukacji hodowców jak należy zabezpieczać
zwierzęta przed atakami wilków. Hodowca nie może traktować przyrody
jako obojętnego środowiska naturalnego, które musi mu być
całkowicie posłuszne. Jeśli decydujemy się na hodowlę owiec na
obszarach, które są domem dla drapieżników, to naszym zadaniem nie
jest wytępienie drapieżników, lecz uwzględnienie ich obecności w
sposobie prowadzenia hodowli. W sąsiadującej z Polską Słowacji,
gdzie pasterze używają do ochrony stad owiec specjalnych psów,
szkody od wilków nie występują. Również informacje uzyskane od
dyrektora parku narodowego na Ukrainie wskazują, że na obszarach
gdzie ludność jest od lat przyzwyczajona do obecności wilków i
potrafi przed nimi chronić swoje stada, straty są minimalne, a
jeśli pojawia się wilk wykradający zwierzęta domowe, to ludność
wie, że trzeba się pozbyć tego konkretnego wilka. Brak jednolitego,
profesjonalnego sposobu oceniania, czy zabójcą zwierzęcia był wilk,
czy np. zdziczały pies (weterynarz nie musi się znać na wilkach)
oraz możliwość otrzymania odszkodowania jeśli za zabójcę uzna się
zwierzę będące pod prawną ochroną może również prowadzić do błędów
w ocenie ilości szkód wyrządzanych przez wilki. Zamiast myśleć o
zabijaniu wilków powinniśmy raczej zająć się wprowadzeniem krajowej
strategii ochrony wilka i edukacji ludności z terenów gdzie wilki
występują.
Red.
Międzynarodowa Federacja Wilcza z siedzibą w Brukseli wystosowała do Ministerstwa Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa pismo w sprawie utrzymania ochrony wilka w Polsce. Marian Cieślak, dyrektor Departamentu Leśnictwa, Ochrony Przyrody i Krajobrazu poinformował w liście datowanym 13 września br., że zmiana statusu ochronnego wilka w Polsce nie jest planowana. Trzymamy za słowo. Wojewoda warmińsko-mazurski dostał zgodę na odstrzał pięciu wilków, a motywacją jest brak pieniędzy na wypłacanie odszkodowań. Zgoda dotyczy jednak tylko osobników zauważonych na obszarze gospodarstw. Można tylko mieć nadzieję, że odstrzał nie będzie miał charakteru przypadkowego, gdyż wówczas nie miałby żadnego związku ze szkodami od wilków, co miało niestety miejsce zawsze we wcześniejszych przypadkach podobnych zezwoleń. Zabicie przypadkowych zwierząt, np. tzw. osobnika a może spowodować skutek wręcz przeciwny, bo stado ulega wówczas rozproszeniu i pojedyncze wilki zmieniają zachowanie.