Menu główne:

Jesteś tutaj: Działania / Dolina Rospudy / Czytelnia / Głosy rolników z okolic Doliny Rospudy / Wyrzucą nas jak za komuny

Wyrzucą nas jak za komuny

Dolina Rospudy. Od siedmiu lat Monwidowie walczą o ojcowiznę. Ich ziemię przetnie obwodnica Augustowa. To oznacza dla nich koniec, stracą dorobek życia. Tak jak i rolnicy z Gatnego. W walce wspomagają ich ekolodzy. Pójdzie na noże…

To kolejna odsłona awantury wokół drogi Via Baltica, o której pisaliśmy przed tygodniem. Trasy domagają się przede wszystkim drogowcy i przedsiębiorcy, a twardy opór stawiają ekolodzy. Mieszkańcy Suchowoli, Sztabina i Augustowa skarżą się na trudne warunki życia, gdy tuż za oknami mkną tiry, a w domach pękają ściany i szklanki. Dla nich obwodnice byłyby wybawieniem. I dostaną je! Budowa obwodnicy wokół Augustowa ma zacząć się niebawem: na początku 2005 roku ruszą przetargi, a pod koniec – budowa. Nie w ramach inwestycji, zwanej potocznie Via Baltiką, ale w ramach zwykłej modernizacji drogi.

Już od kilku miesięcy trwa wykup ziemi pod budowę planowanej obwodnicy. I chociaż na terenie miasta oraz w gminach Nowinka i Augustów większość rolników (80 procent) sprzedała grunty i już kalkuluje, co się bardziej opłaca postawić: bar czy stację paliw, to jednak "zbuntowała się" spora grupa z obu stron rzeki.

Po agroturystyce i po wypasie

To, co wielu ludzi – zwłaszcza kuracjuszy augustowskich sanatoriów i wczasowiczów – powita z ulgą, przeraża rolników z zagrożonych wsi. Może pogodziliby się z nieuniknionym, gdyby nie arogancka – ich zdaniem – postawa władz gminy i województwa.

W dzisiejszych czasach prawo własności nie ma żadnego znaczenia, wyrugują nas zupełnie jak za komuny – wzdycha Antoni Monwid z Mazurek, były radny, głowa rodziny z tradycjami.

Od I wojny gospodarzą w Mazurkach. Jak większość tutejszych osadników. Dostali ziemię od marszałka Piłsudskiego, za zasługi wojenne. Wielu wysiedlono na Sybir, wrócili. Gorzko żartują, że za te korzenie władza komunistyczna karała ich srodze: elektryczność założono we wsi dopiero w 69. roku. Od 53. roku matka Monwidów prowadziła wczasy pod gruszą. Antoni ulepsza gospodarstwo agroturystyczne, przyjeżdżają do niego sławy, jak Karol Strasburger, państwo Walterowie. Cenią spokój i urodę krajobrazu, własną przystań z kajakami, łódkami.

Droga przejdzie mniej niż 100 metrów od domu, między gospodarstwem a jeziorem. Do łódek trzeba będzie iść wiaduktem – załamuje ręce Antoni. Na wykup nie zgadza się też calutkie Gatne I. Opór stawił sołtys Mieczysław Iwaszko. Obwodnica ma przejść przez sam środek jego gruntów, zabierze hektar.

Żeby przepędzić krowy na pole, trzeba będzie nadkładać drogi. Pola zostaną po obu stronach drogi, ale nie będziemy mogli ich użytkować, bo jak tam wypasać krówki, kiedy wszystko zostanie skażone? Kto kupi mleko z ołowiem? – ubolewa Lucyna Iwaszko, synowa sołtysa.

Torfowisko bez dna

Antoni z ojcem co roku wybierali się na żurawiny, które rosną na torfowiskach. Trzeba było skakać z kępy na kępę, uważnie stawiając stopy. Kiedyś ojciec pokazał chłopcu – może żeby go nastraszyć – jak głębokie są trzęsawiska. Włożył dwumetrową tyczkę w oczko między kępami, schowała się cała.

I druga, i trzecia by za nią weszły – nie ma wątpliwości Antoni. – Jak oni postawią tu estakady? – głowi się.

Złoża torfu w miejscu przecięcia Doliny Rospudy sięgają siedmiu metrów. Znajdująca się w zachodniej części Puszczy Augustowskiej dolina to jeden z najcenniejszych kompleksów torfowiskowych w Polsce, rozległy i nietknięty ręką człowieka, ostoja rzadkich roślin, zwłaszcza storczyków. Od lat 70. planowane jest tu utworzenie rezerwatu przyrody.

To perła na mapie Europy. Budowa drogi grozi zakłóceniem warunków hydrologicznych. Torfowisko uzależnione jest od wody, a może się zdarzyć tak, że przecięcie go nawet stosunkowo bezpieczną estakadą sprawi, że pale przebiją warstwę wodonośną w podłożu – przestrzega Małgorzata Znaniecka z WWF Polska.

Chodzi o pieniądze

Długość projektowanej obwodnicy ma wynieść prawie 17 km. Jest tylko jeden możliwy wariant jej przebiegu. Początek odcinka ma znajdować się w wiosce Gatne II. W Szczeberce obwodnica ma przecinać Puszczę Augustowską, dalej wkraczać do Doliny Rospudy. Potem: w pobliżu wsi Mazurki, zbliżając się do rzeki Kamienny Bród i do jeziora Necko. Następnie będzie krzyżować się z drogą Augustów – Raczki. Drugi koniec obwodnicy ma kończyć się na skrzyżowaniu z drogą krajową 61 Warszawa – Ostrołęka – Łomża – Augustów. Sama Dolina Rospudy ma zostać przecięta estakadą dziesięcioprzęsłową o długości 516 metrów. Uzupełnieniem estakady poza doliną od strony Augustowa mają być nasypy o długości 280 m i wysokości od 2 do 6 metrów. Podpory zagłębione zostaną na głębokość 11 metrów. Przeprawa przez rzekę będzie najdroższą inwestycją drogową w województwie. Jej koszt ma sięgać 200 mln zł. Po przegranych przez kilku rolników procesach w NSA, ostatnio podlaski wojewoda uruchomił wobec nich procedurę wywłaszczeniową. Jeszcze w jej trakcie jest szansa na dogadanie się co do cen. Po trzech miesiącach rzeczoznawcy jeszcze raz wycenią przedmiot sporu. Rolnicy mogą też powołać swoich, niezależnych "speców". Potem wojewoda podejmie decyzję, od której można się jeszcze raz odwołać do NSA. Znowu upłynie kilka miesięcy, a może i lat…

Nie powstrzymuje to brata Antoniego, Andrzeja, gotowego walczyć do końca. Obwodnica przetnie jego ziemię. Z 2 ha i 18 arów państwo zabierze mu prawie 6 tys. metrów kwadratowych. Choć raz już przegrał w sądzie i ruszył proces wywłaszczeniowy, wciąż nie może pogodzić się z porażką. – Z rozparcelowanego gospodarstwa zostaną dwie części, do których nie będę miał dostępu i możliwości zagospodarowania – zżyma się rolnik, który teraz mieszka w Ełku.

Roszczeń jego i jego brata nie uwzględnia gmina. Pan Antoni obliczył, że w ciągu 25 lat jego gospodarzenia w agroturystyce i 25 lat "rządów" jego syna, rodzina mogłaby zarobić około 50 tysięcy złotych. W gminie ponoć zdziwili się tylko, jak on to obliczył. – W augustowskich agencjach nieruchomości metr kwadratowy ziemi kosztuje 55 złotych. Mnie gmina zaproponowała… 3,20 – pieni się Andrzej Monwid. W Topiłówce warszawska firma, działająca w imieniu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, płaci 6 złotych za metr kwadratowy, a w Gatnem – 4 zł.

Tak wycenił je biegły rzeczoznawca z listy wojewody - mówi Leszek Cieślik, burmistrz Augustowa. – Jakie 55 złotych? – łapie się za głowę. – Nie można porównywać gruntów rolnych z budowlanymi w Augustowie. Te 3–6 złotych jasno wynika z szacunków cen hektara gospodarstwa rolnego na terenie gminy.

Monwidowie nie są jedynymi upominającymi się o odszkodowanie. Urzędy gmin Augustów i Nowinka zasypały wnioski. O rekompensaty wystąpił także rolnik z Topiłówki, dziewięciu rolników z miejscowości Gatne I i II oraz Stowarzyszenie Hrabstwo i Gmina Dowspuda. Opiewają one w sumie na kilka milionów złotych, przewyższając wysokość budżetu gmin.

Pisać to sobie można – burmistrz Cieślik nie ukrywa irytacji. – Takich pieniędzy w życiu nikt nie wypłaci. Ale oczywiście każdy ma prawo wstąpić na drogę sądową, musi tylko udowodnić szkodę. Pomożecie? Pomożemy!

To nie dla nas obwodnica, nie chcemy jej – kwitują "zbuntowani" gospodarze. – Nikt z nami nie konsultował wariantów budowy. Burmistrz po prostu wydał decyzję o zagospodarowaniu przestrzennym pod koniec lat 90. i nie było odwołania. Jak pojechaliśmy do gminy, to usłyszeliśmy: "My się nie wtrącamy, jak macie orać pole, to wy się nie wtrącajcie, jak mamy budować drogi" – z każdego ich słowa przebija rozgoryczenie.

Burmistrz Cieślik broni się, że jego decyzja przeszła drogę odwoławczą w NSA. Została podtrzymana. Zaopatrzył ją przecież w kilka stron warunków dla projektanta, zgodnych z obowiązującym prawem o ochronie środowiska. Nie trafia to do rolników i ekologów. Zawiązali "sojusz".

W Mazurkach wszyscy mają oczyszczalnie przyzagrodowe, to wyjątkowa wieś – uważa Adam Bohdan z Pracowni. – Pomijając fakt, że okrucieństwem jest niszczenie tak wyjątkowego środowiska, to działania gminy można określić jako naruszanie podstawowych zasad konstytucjonalnych. W ciągu najbliższych dni nasz prawnik napisze w tej sprawie do rzecznika praw obywatelskich – zapowiada.

Joanna Klimowicz

05.11.2004

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego Dzikie życie zależy od Ciebie –
przekaż 1% podatku Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
KRS 0000120960