Jesteś tutaj: O Pracowni / Oddział Podlaski / Czytelnia / Głęboka ekologia - artykul
Istotą głębokiej ekologii jest stawianie pogłębionych pytań. Przymiotnik „głęboki” podkreśla, że stawiamy pytanie „dlaczego” i „jak” tam, gdzie inni tego nie robią. Dziś potrzebna jest nam gruntowna przemiana myślenia ekologicznego w to, co nazywam ekozofią. Słowo „mądrość” (sophia), odnosi się do etyki, norm, zasad i ich stosowania w praktyce. Zatem, ekozofia, albo głęboka ekologia, oznacza przesunięcie akcentu z nauki na mądrość.
Na przykład powinniśmy stawiać takie pytanie: Dlaczego rozwój gospodarczy i wysoki poziom spożycia są tak ważne? W konwencjonalnej odpowiedzi wskazuje się zwykle na gospodarcze konsekwencje braku tego rozwoju. Natomiast w głębokiej ekologii pytamy, czy współczesne społeczeństwo umożliwia realizację podstawowych ludzkich potrzeb, takich jak miłość, bezpieczeństwo, obcowanie z przyrodą – i w ten sposób stawiamy pod znakiem zapytania założenia leżące u podstaw istnienia naszego społeczeństwa. Pytamy, jakie społeczeństwo, jakie systemy nauczania, jaka forma religii są najkorzystniejsze dla wszelkiego życia na naszej planecie traktowanej jako całość, a następnie pytamy, co powinniśmy zrobić aby dokonać niezbędnych zmian. Nie ograniczamy się do naukowego podejścia; mamy obowiązek sformułowania całościowego poglądu. Tylko taki całościowy pogląd może dostarczyć silnego napędu wszelkim działaniom i ruchom skierowanym na ratowanie naszej planety przed ludzką eksploatacją i dominacją.
Łatwiej jest dokonać tego głębokim ekologom niż innym, ponieważ my mamy pewne fundamentalne wartości, całościowy pogląd na to, co ma w życiu znaczenie, co warto zachować. Jest zatem całkowicie jasne, iż jesteśmy przeciwni dalszemu rozwojowi, o ile oznacza on wzrost dominacji i podwyższenie standardu życia. Materialny standard życia powinien być radykalnie ograniczony, natomiast rozwijać się powinna jakość życia, pojmowana jako elementarna satysfakcja odczuwana w głębi serca i duszy.
Bez podstawowych norm nie ma nauki. Tak więc ludzie mogą przeciwstawiać się energii jądrowej bez konieczności czytania opasłych tomów i bez znajomości niezliczonej ilości faktów, na które powołują się gazety i czasopisma. Muszą oni natomiast znaleźć innych czujących to samo; tworzyć kręgi przyjaciół, okazujących sobie wzajemnie zaufanie i oparcie w życiu. Ale żeby tego dokonać należy mieć dosyć wiary w siebie by pójść za swoją intuicją.
Podstawowa intuicyjna zasada głębokiej ekologii głosi, że nie mamy prawa niszczyć innych żywych istot bez dostatecznej po temu racji. Mówi się, że ludzie doświadczać będą radości, gdy inne formy życia doświadczać będą radości, a smutku, gdy inne formy życia odczuwać będą smutek. Nie tylko wtedy będziemy cierpieć, gdy nasz brat czy jakiś pies albo też kot będą cierpieć, ale i wtedy, gdy wszystkie formy życia, włączając w to krajobraz, będą niszczone. W naszej cywilizacji mamy do dyspozycji szeroką gamę środków niszczenia, natomiast niezwykle małą dojrzałość uczuciową.
W biosferze istnieje jądro demokracji. Wydaje mi się, że powinno nas być nie więcej niż 100 milionów ludzi, jeśli chcemy mieć taką różnorodność kultur, jaką mieliśmy sto lat temu. A przecież zachowania ludzkich kultur potrzebujemy tak samo jak zachowania gatunków zwierząt.
Większość wyznawców głębokiej ekologii ma w odniesieniu do natury uczucia związane z czymś przekraczającym własne ego, własne nazwisko, rodzinę, cechy konstytuujące niepowtarzalną osobowość; uczucia często określane jako oceaniczne – ponieważ wielu ludzi doświadczało tego na oceanie. Bez tego rodzaju utożsamiania się z całością nie jest łatwo zostać wyznawcą głębokiej ekologii.
Te głębokie uczucia mają wymiar religijny i w tym sensie mówi się o pierwiastku religijnym w głębokiej ekologii. Ci ludzie, którzy uczynili najwięcej by uświadomić społeczeństwom ich destrukcyjny dla natury styl życia, mieli właśnie takie religijne uczucia. Na przykład, Rachel Carson powiada, że po prostu nie jest nam dozwolone zachowywać się w ten sposób wobec przyrody. Inni mówią, że przyroda nie jest własnością człowieka lecz własnością Boga, jeszcze inni wyraziliby to na inne sposoby. Najważniejsze jest to, że głęboka ekologia zawiera składnik religijny, podstawowe intuicje, które każdy musi pielęgnować, jeśli chce żyć opierając się na wartościach a nie funkcjonować jak komputer.
By wzbogacić samorealizację – mówiąc o samorealizacji mam na myśli nie ego lecz jaźń w szerszym znaczeniu – potrzebujemy maksymalnej różnorodności i maksymalnej symbiozy. Różnorodność jest przeto podstawową normą i powszechną radością. My, głębocy ekologowie, czerpiemy naturalną radość z różnorodności, o ile różnorodność ta nie zawiera takich brutalnych i niepożądanych form jak kultura nazistowska, która grozi zagładą innych.
Tłumaczyła Maria Jeżewska
Za: „I. Miesięcznik Trochę Inny”, nr 1/1990.