Polski program ochrony przyrody dla wszystkich
(fragmenty listów i opinii innych autorów nadesłanych po
artykułach
BUDUJMY MINIREZERWATY PRZYRODY W KAŻDEJ MIEJSCOWOŚCI)
I. Przypominam główne fakty:
Program ten jest wynikiem przemyśleń wielu
miłośników przyrody i naukowców od XVIII wieku, którzy, nieraz w
trudniejszych czasach, swą konkretną działalnością imponowali mi
swymi osiągnięciami, co śledziłem w lekturach od dzieciństwa.
Przypominam niektóre nazwiska aby szkoły miały kogo obierać za
patronów: Izabela Czartoryska, Maksymilian Siła-Nowicki, Dezydery
Chłapowski, Benedykt Dybowski, Włodzimierz Dzieduszycki, Marian
Raciborski, Jan Gwalbert Pawlikowski, Władysław Taczanowski, Janusz
Domaniewski, Władysław Szafer, a ostatnio nieodżałowany Jan
Sokołowski i wielu innych.
Na skonkretyzowanie głównych założeń
minirezerwatów wpływ miały także prace bardzo
wielu żyjących przyrodników i tradycje rodzinne. Przypominam tu
najbardziej spektakularny przykład, jak dla ukochanej wnuczki
Renatki, zbudowano na obrzeżu gazonu, wśród nowych krzewów, mały
stawek, aby nauczyła się rozpoznawać w tym kąpielisku 14 gatunków
ptaków (wówczas wg Brehma!), różne żaby i jaszczurki, a także inne
zwierzęta, zwykle maluchy, znoszone tu z łąk i pól, spod maszyn w
czasie żniw i sianokosów.
Główne założenia idei minirezerwatów:
Wobec niemal totalnego wyniszczenia zasobów „dzikiej” przyrody,
w trosce o przyszłość planety Ziemia, dobrowolnie decydujemy się na
następujące działania:
- Budujemy w każdej miejscowości minirezerwat przyrody,
przeznaczając go do wyłącznej dyspozycji wolno żyjących zwierząt i
roślin. W tym celu oddajemy im fragment zazielenionego terenu,
koniecznie z wodą i sadzimy tam wiele nowych drzew i krzewów
rodzimych gatunków. Obszaru tego człowiek nie penetruje,
rozumiejąc, że jest to dziś warunek przetrwania setek ginących
gatunków, którym w zchemizowanym świecie odebraliśmy ich naturalne
siedliska, ostoje dla lęgów itp.
Jeśli gdzieś na razie trudno o odpowiednie działania samorządu,
szkoły czy ZHP, zaczynamy od przedszkola mini rezerwatów: w
każdej miejscowości sadzimy pojedyncze drzewa śródpolne –
przyszłe czatownie dla ptaków, lub pasy krzewów na
miedzach, czy choćby utykamy szpalery witek wierzby wzdłuż cieków
wodnych itp.
- Nie tylko, że przybywają nam tysiące wartościowych ostoi dla
przyrody, ale wokół tych prac zyskujemy wychowanie w każdej
miejscowości wielu potencjalnych radnych, wójtów,
nauczycieli itd., którzy jako dobrze zorientowani w problematyce
proekologicznej nie dopuszczą na swoim terenie do dalszego
uszczuplania terenów zielonych. Przeciwnie – będą rozwijali różne
działania na rzecz rekultywacji i wzbogacania niezbędnej
„bioróżnorodności” odziedziczonych ekosystemów. Co jest tu
szczególnie ważne, będzie to miało miejsce w każdej
miejscowości, a nie tylko w Parkach Narodowych itp. zajmujących
znikome obszary 0,52% powierzchni kraju. Większe praktyczne szanse
rozwoju będzie miał np. Powszechny Uniwersytet Wiedzy
Ekologicznej i inne formy edukacji ekologicznej.
„zajęciami praktycznymi” na rzecz przyrody zajmie się większa
ilość ludzi, czego domagają się najwybitniejsi eksperci Rio+5
i wszelkie gremia naukowe.
- Rezultatem pozyskania tysięcy nowych
minirezerwatów oraz ogromnej ilości wykształconych
tam proekologicznie ludzi, będzie realne rozwijanie się tzw.
„sumienia ekologicznego”, o którym to terminie
nawet mało kto słyszał.
A chodzi tu o wręcz zasadniczą sprawę dla przyszłości naszej
planety Ziemia. Po prostu dziś już ludzie zrozumieli, że muszą
traktować podmiotowo świat zwierząt i innych bytów natury i,
stopniowo nadając im takie prawa, sami muszą ograniczać zakres
swych wygód, produkcji i „osiągnięć” owej antropocentrycznej
cywilizacji, stale rozwijającej się kosztem zasobów
przyrody.
Jest to wyzwanie dla podejmowania konkretnych działań już przez
nasze pokolenie i wymaga społecznej akceptacji.
II. A oto niektóre opinie zawarte w
czasopismach proekologicznych i listach, wśród których są pióra
wybitnych ekologów, ornitologów, pokrewnych zawodów, lekarza i
in.
- STRATEGIA WDRAŻANIA, ZACHĘTY DLA SAMORZĄDÓW.
Urządzanie wszędzie takich siedlisk jest bardzo potrzebne i
aktualne z różnych względów, choćby z powodu narastania zjawiska
nowych odłogów. Niezbędne jest zainteresowanie tym problemem
odpowiedniej komisji nowego parlamentu (będę się starał dotrzeć) i
uzyskanie zaleceń administracyjnych względem gmin i samorządów,
bowiem na zrozumienie społeczne trudno liczyć. Gdyby gminom (na
terenie których powstałyby takie odtwarzane siedliska
biocenotyczne) obiecano jakieś dotacje czy inne formy wyróżnień,
mielibyśmy „epidemię” tego typu minirezerwatów. Pomysł, podkreślam
to, jest wspaniały.
- UŻYTKI EKOLOGICZNE – WSZĘDZIE.
Jest to zrąb programu społecznych działań ochroniarskich o
największej skali i o znaczeniu daleko wykraczającym poza wartość
kilku śródpolnych lasków i bajorek. Chodzi tu o zabezpieczenie
przed dalszym niszczeniem tych niejednokrotnie drobniutkich resztek
przyrody w wiejskim krajobrazie, czy też miejskim, które dotrwały
jakoś do naszych czasów. Ponadto chodzi o kształtowanie przyrody w
tych miejscach, prowadzące do utrwalenia, przywrócenia lub też
wzbogacenia ich wartości, tzn. bioróżnorodności.
Budowanie minirezerwatów w każdej miejscowości akcentuje
potrzebę zachowania walorów przyrodniczych na takich obszarach jak:
zaniedbane parki, drobne laski wśród pól i łąk, grupy drzew i
krzewów, pojedyncze – jeszcze nie chronione pomnikowe drzewa z
otoczeniem, naturalne oczka wodne, bagienka i torfowiska, dawne
stawki (obecnie spuszczone ze zdewastowanym „mnichem”), stare
żwirownie, kamieniołomy i inne wyrobiska, grupy skał i kamieni z
ich otoczeniem, resztki piaszczystych, otwartych wydm, murawy na
brzegach dolin, ugory z odradzającą się, cenną biocenozą...
Wszystkie tego rodzaju lokalne ostoje przyrody, jako zagrożone
presją ze strony przeciętnych, żyjących obok ludzi, by przetrwały –
muszą być objęte ochroną... Idea budowania minirezerwatów przyrody
w każdej miejscowości zakłada powszechne zaktywizowanie
społeczeństwa – rzecz jasna, nie wszystkich ludzi od
razu.
- POPARCIE ORGANIZACJI PROEKOLOGICZNEJ.
Na posesji Stacji Ornitologicznej w Gdańsku mamy wiele trawników...
rosną tam dzikie rośliny, samosiejki, na pierwszy rzut oka
wyglądają nieco nieporządnie, ale przez cały sezon coś tam
kwitnie... teren jest masowo odwiedzany przez owady – błonkówki,
motyle, szarańczaki. Te trawniki są niejako wprowadzeniem do idei
mini-rezerwatów, czyli przestrzeni, które zorganizujemy przyjaźnie
dla zwierząt i roślin.
Idei tej Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków chce też
poświęcić tegoroczny Dzień Ptaków. Jest to bardzo ważne,
minirezerwat może powstać w każdej wsi, w każdym miejskim parku,
w każdym leśnictwie, w każdym większym ogrodzie.
Pamiętam stary sad mojej babci, w którym gnieździły się dudki,
kraski, kwiczoły i dzierzby rudogłowe nie trzeba wiele trudu aby
takim ptakom stworzyć odpowiednie warunki.
Zadanie Światowego Dnia Ptaków (w czasie dorocznego liczenia
ptaków): rozpoznaj czy istnieje w twoim otoczeniu miejsce,
które może być przeznaczone tylko dla przyrody. (Są bardzo
ciekawe rezultaty – A. M.)
- OCHRONA WÓD – MAŁA RETENCJA.
Jako jedno z podstawowych zaleceń, składających się na ideę
budowania minirezerwatów przyrody w każdej miejscowości,
zakłada się potrzebę działań na rzecz wstrzymania nagłego odpływu
wód z krajobrazu, przede wszystkim poprzez odbudowę drobnych
zbiorników wodnych i przywrócenie dawnych zdolności retencyjnych,
oczek wodnych, bagienek, torfowisk, a także licznie rozsianych
wśród pól i łąk skupień bujnej zieleni z okrywą roślinną złożoną z
drzew, krzewów i roślinności zielonej. Nauczmy się chronić wodę i
ochronić się – przed wodą! Postulat zwiększenia retencji obszarowej
(bo o tej tu mowa) w piśmiennictwie ekologicznym powtarza się
często od wielu lat.
- PRZYKŁAD ISTNIEJĄCEGO MlNIREZERWATU BUDOWANEGO OD
PODSTAW.
W przypadku mojego minirezerwatu czynna ochrona ogranicza się od
1020 m2 Początkowo było to wrzosowisko i sucha łąka z
kilkoma sosnami i jednym jałowcem. Metodą stopniowego zdobywania
wielu gatunków (przesadzanie z rowów, skarp, budów, miedz itp. oraz
rozmnażanie z nasion i sadzonek) doprowadziłem do tego, że rośnie
tu stale ponad 160 gatunków, w tym 16 gatunków drzew oraz 28
gatunków krzewów, krzewinek i pnączy. Wśród nich znajduje się ponad
20 gatunków zaliczanych do chronionych.
Od kilku lat prowadzę dokładnie zapisy zjawisk przyrodniczych
i pojawów zwierząt. W skali ostatnich 5 lat stwierdziłem w
minirezerwacie 57 gatunków, a kolejnych 11 podczas przelotów. Mam 8
skrzynek lęgowych, z których dotychczas korzystało 5 gatunków, a 3
kolejne gnieżdżą się poza skrzynkami. W ogrodzie występują też
trzmiele, liczne motyle (m.in. paź królowej i zawisaki), biegacze i
wiele innych owadów.
Dobrze byłoby, aby w ramach którejś z krajowych organizacji
ochroniarskich założyć „sekcję ochrony minirezerwatowej”,
aby ludzie, mający jakiś teren nadający się do ochrony i dobrą
wolę, mogli wymieniać się doświadczeniami, poznawać się i pomagać
bezpośrednio, czy przez wymianę roślin lub nasion.
W ramach sieci intensywnie nadzorowanych minirezerwatów może okazać
się, że chronią one łącznie znaczny procent gatunków poszczególnych
grup systematycznych.
- TRADYCJE.
Stadniccy, właściciele obszernych dóbr, wyłączyli wybrane, duże
płaty leśne spod gospodarki tworząc rezerwaty w okolicy Nawojowej
pod Nowym Sączem. Już w 1860 r. Konstanty Pietruski opisywał w
książce „Historya naturalna i hodowla ptaków” swój
duży sad w Podhorcach: „(...) piękny jest ten ogród, ale
piękny w dziwnym guście, tj. przez swą dzikość
(szczegóły)”.
Już Sokołowski za baronem Berlepschem (?) zalecał zakładanie remiz
dla ptaków, obsadzanych głogami, dziką różą, tarniną i ałyczą
słowem krzewami typu „targaj portki”. Takie remizy miały uboczne
dobre skutki – służyły jeżom, zaskrońcom, zającom itp.
- OCHRONA MINIREZERWATÓW.
Pomysł chronienia minirezerwatu poprzez zawieszenie na drzewie
kapliczki byłby pięknym powrotem do starych obyczajów, jak
czczenie Gai przez naszych przodków i może
być wzbogaceniem idei minirezerwatów.
Inny autor: (...) Zalecałbym osłonięcie wąskiego wejścia okazałą
czeremchą i wykorzystywanie bujnych pokrzyw. Dla ochrony
pomnikowych drzew stosowano dawniej zawieszanie pobożnych
kapliczek. Widziałem taką (...) z galeryjką, na której uwiła
gniazdo muchołówka szara i taką, której podwójne „plecy”
zamieszkiwały pełzacze. Rolę minirezerwatu mogłyby spełniać
ogrodzenia ogrodów działkowych lub lepiej sadów – pasem „dziczy”, w
której dominowałyby bzy czarne i koralowe, ligustr, głogi,
jarzębiny, świerki w grupach itd. Ochrona sadu jest zrozumiała dla
każdego.
- POTRZEBA ODWDZIĘCZENIA SIĘ PRZYRODZIE I PROPAGOWANIA
PROGRAMU.
W dawnych pokoleniach piękno przyrody, jej tajemniczość i groza,
były przedmiotem opisów w literaturze, bo bardziej towarzyszyły
ludziom w codziennym życiu, bez dzisiejszych wygód i rozrywek. Dziś
telewizja mogąca sugestywniej pokazywać przyrodę, mimo woli
zniekształca jej istnienie: filmy są z reguły kręcone w rezerwatach
i ogrodach zoologicznych, a tym czasem ludzie zajęci cywilizacją,
pomnażaniem wygód, czy nawet turystyką, nie dostrzegają, że
wszystko to odbywa się kosztem wyniszczanej dokoła nas przyrody...
Paradoks naszych czasów: większość uważa, że dobrze zorganizowane
państwo, „rynek” itd., wszystko załatwi; łudzi się, że „władze” o
wszystkim pomyślą, nie dopuszczą..
Rządy bogatych krajów często chronią swoje lasy kupując np. drewno
od biedniejszych (np. z Polski!), ale zasadnicze wyzwanie nie może
ominąć żadnego z państw, żadnego z nas. Tę rolę dla wielu z nas
mogą pełnić minirezerwaty.
- KTO NASTĘPNY – DO DZIEŁA?
Szacuje się, że organizacji i nieformalnych grup ekologicznych jest
kilkaset; w każdej niemal szkole jest wielu młodych ludzi ceniących
należycie przyrodę. To właśnie organizacje ekologiczne i
młodzieżowe we współpracy ze wszystkimi czynnikami oficjalnymi
odpowiedzialnymi za stan przyrody w kraju, od Komisji Ochrony
Środowiska Sejmu, do Rad Gmin i Ministerstwa Ochrony Środowiska
Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, powinny w pierwszej kolejności
przejąć się tym polskim programem, dopracować go i rozpocząć
jego powszechne wdrażanie.
- EKOFILOZOFIA.
Konkretne działania na odsiecz przyrodzie, które proponują
minirezerwaty i podobne pomysły, choć skromniejsze i nie ujęte w
spójny program mają już znaczne odbicie w rozwijającej się
ekofilozofii.
Stawia ona w swych teoretycznych rozważaniach podstawowe problemy
zachowania i odpowiedzialności człowieka za pierwotny stan dzikiej
przyrody, a wszystko to jako sprawdzian poziomu osobistej
kultury współczesnego człowieka.
Andrzej Mirski
Huszlew, 15 marca 1998 r.