Jesteś tutaj: Dzikie Życie / Numery Dzikiego Życia
Ale jest tu jedno, cego nima nika: ODWOŁYWANIE BYRCYNA. A niedobry, a brzyćki, a wąsiaty, posiwioł spółkuje ze świstockami, ochronio jakiesi tam skałki i smreki , które by sie zerżło na desecki, ale by sie go odwołało! Trzeba za nim pogonić, powłócyć go za nogi, cłecyńcami oćkać, he, he! Odwoływać!...
Tygodnik Podhalański
Jako naród mamy na swym koncie liczne straty zarówno kulturowe, jak i przyrodnicze. Nie wszystkie one są wynikiem, niefortunnej lokalizacji geopolitycznej naszego kraju, wojen, napaści i grabieży dokonanych przez najeźdźców. Wiele strat, zafundowaliśmy sobie sami będąc zmiennymi w ideałach, wartościach i celach stawianych do osiągnięcia. Historia jakby znów chciała się powtórzyć: oto okrzepli z faktu odzyskania politycznej wolności, odprężeni wobec braku klarownego, winnego wszystkiemu wroga, sprzedajemy duszę za srebrniki, pozwalamy opętać się odwiecznemu naszemu demonowi -prywacie. Co mamy do rozgrabienia? Przede wszystkim przyrodę.
sobie sami tak, jak chcemy, zdążyliśmy zniszczyć zamieniając na pieniądze kilka niemal dziewiczych do niedawna gór (Pilsko, Jaworzyna Krynicka), wyciąć kilkaset kilkuwiekowych drzew w Puszczy Białowieskiej, odebrać rację bytu Parkowi Krajobrazowemu Góry Św. Anny poprzez poprowadzenie przez jej środek autostrady. To oczywiście tylko jedne z największych osiągnięć w tej dziedzinie. Nadeszła pora na kolejny klejnot w koronie przyrody Polski - Tatry. To unikalne pasmo szczytów, tak małe, że zmieściłoby się w jednej alpejskiej dolinie, a zawierające jeszcze wciąż większą bioróżnorodność od tychże Alp, traktowane przez dziesiątki lat jako „świątynia narodowa”, staje się przedmiotem najzwyklejszego handlu. Będące muzą i sprawcą rozwoju kulturowego regionu Podhala, pada ofiarą epoki wszechwładnego wolnego rynku. Swe pazerne ręce wyciągają byli właściciele ziemi, właściciele obiektów sportowych znajdujących się na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, nowi inwestorzy wyciągów, dróg, parkingów i hoteli i ich przedstawiciele w samorządzie lokalnym, i w parlamencie, w sumie (i jak zawsze) kilkadziesiąt osób usiłujących wmówić społeczeństwu, że to wszystko w służbie narodowi, dla jego dobra i korzyści. Grupa ta ma poparcie, a jakże, u niektórych, narciarzy (kłamstwem jest mówienie publiczne, że wszyscy narciarze popierają niepohamowany, rozwój infrastruktury narciarskiej w polskich górach), wśród beztroskiej części społeczeństwa, która, jak w słowach reklamy „zrobi wszystko dla dobrej zabawy” oraz (i to jest najtragiczniejsze) w kręgach rządowych i parlamentarnych, których przedstawiciele tym samym uznają ową „zabawową” grupę społeczną za główny swój elektorat, pomijając i lekceważąc polską inteligencję, ludzi kultury i nauki, w końcu rzesze szczerych miłośników przyrody i autentycznego dziedzictwa kulturowego.Na podstawie "Tygodnika Podhalańskiego"
Marta Lelek
„Nas nie interesuje żadna prowizorka. Mamy duże środki finansowe z budżetu i Totalizatora Sportowego. Chcemy pokazać że Polska umie lepiej budować obiekty sportowe niż Norwegia czy Austria” – Jerzy Dachowski, dyrektor generalny COS.
„To są tereny przyrodniczo zdewastowane, a niektórzy chcą za wszelką cenę utrzymać w Parku, obrzydzając w ten sposób kwestię ochrony przyrody...” – Franciszek Bachleda Księdzularz.
„W społeczeństwie demokratycznym trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie parku narodowego na takiej zasadzie, jak sowiecki poligon w rejonie Borne-Sulinowo” – wiceburmistrz Zakopanego Piotr Bąk.